STSport

Dynamicznie rozwijające się sztuki walki w Polsce, raz po razie, wstrząsane są jakimiś skandalami. Ostatnio na horyzoncie skandali pojawił się Sensei Jacek Szymański z Siedlec, który określał się, jako przedstawiciel na Polskę organizacji Zen Kyokushin i IBK. Jacek Szymański posługiwał się stopniem 4 Dan w Kyokushin, którego w żaden sposób nie mógł udokumentować. Dyrektor organizacji Zen Kyokushin Soshi Kazuyuki Hasegawa, kiedy odkrył oszustwo Polaka usunął go ofjcialnie ze swojej organizacji. Na oficjalnej stronie Zen Kyokushin napisano, że Jacek Szymański nie jest już przedstawicielem tej organizacji w Polsce.

Nasze śledztwo dziennikarskie wykazało, iż ostatnim stopniem na jaki zdał Jacek Szymański był 2 Dan w Kyokushin w organizacji IBK. Przez pewien czas był koordynatorem krajowym w KyodoKyokushin, w której to organizacji próbował podejść do egzaminu na 3 Dan. Jak jednak oficjalnie poinformował nas dyrektor tej organizacji Kancho Maciej Misiak, cyt. „Jacek Szymański nie spełnił wymogów formalnych, nie wniósł opłaty egzaminacyjnej, a ponadto nie znał podstawowych Kata wymaganych na dany stopień, dlatego egzamin został niezaliczony”.
Od uczestników tamtego egzaminu otrzymaliśmy informacje, iż znajomość Kata przez Szymańskiego kończyła się na Pinian Sono Ichi, czyli Kata wymaganym na 7 Kyu, a Pinian Sono Ni w jego wykonaniu to była jakaś hybryda Kung fu pomieszana z Kyokushin, której nikt przy zdrowych zmysłach by nie zaliczył na egzaminie. Po niezdanym egzaminie obrażony na egzaminatorów Jacek Szymański, w kwietniu bieżącego roku opuścił szeregi KyodoKyokushin i stał się reprezentantem krajowym IBK. Długo jednak nie zagrzał miejsca na tym stanowisku. Czy oficjalnie go usunięto, czy też sam odszedł tego niestety nie udało się nam dowiedzieć. Obecnie IBK ma wakat na jego stanowisko.
Jacek Szymański następnie bez żadnych egzaminów nadał sobie stopnie 3 i 4 Dan i stał się reprezentantem Zen Kyokushin. Kiedy Japończycy, a dokładnie legendarny Soshi Kazuyuki Hasegawa odkryli jego oszustwo natychmiastowo został usunięty z organizacji. W międzyczasie Szymański przystąpił do organizacji promującej samoobronę Zbigniewa Syca, o którym obszernie napisaliśmy w innym artykule. Twórca tej organizacji nadał sobie 10 Dan i biega w spodniach moro z przewiązanym czerwonym pasem. Co to ma wspólnego ze sztukami walki, tego nie wiemy?

W kwestii Jacka Szymańskiego, oficjalne publiczne stanowisko zajął też prezydent International Budokai Union Kyodokyokushin, który napisał na profilu społecznościowym na Facebooku:

„Jacek Szymański nie umiał kata i nie uregulował formalności związanych z egzaminem, dlatego nie posiada stopnia 3 Dan. Tylko Certyfikat jest dowodem na zdanie egzaminu i uprawnia do noszenia stopnia. Zen Kyokushin nie wystawiło mu certyfikatu na 4 Dan, a certyfikaty z Organizacji Shin Karate (Andy Rekunov) nie są uznawane, bo to nie Kyokushin. Człowiek ten został usunięty z Organizacji Zen Kyokushin oraz IBK. Nie posiada stopnia 4 Dan ani 3 Dan w Karate Kyokushin a zgłosił takie stopnie do tych organizacji. Nie posiada certyfikatów poświadczających te stopnie. To oficjalna informacja”.

W Polsce jest coraz więcej podobnych mistrzów Karate, posiadających 3-4 Dan po kilku latach treningów, którzy nie mają pojęcia o prawdziwym Karate, nie znają Kata, nie mają umiejętności, ani osiągnięć. W gonitwie za pasami i kolejnymi stopniami Dan sprzedają się za garść srebrników. Gdzie w tym jest prawdziwe Karate? Gdzie jest duch Budo?
Aby zachować obiektywność zwróciliśmy się do Jacka Szymańskiego z pytaniami przed powstaniem tego artykułu, dając mu możliwość odniesienia się do tematu i zarzutów, jakie padają wobec niego w przestrzeni publicznej. Nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi.
My, jako redakcja ze swojej strony powstrzymujemy się od komentarza na temat bohatera tego artykułu. Opinie pozwalamy sobie wyrobić naszym czytelnikom.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.