Na tym zwolnienia się nie kończą. Z UFC rozstała się również Ketlen Vieira, zawodniczka, która przez lata należała do szerokiej czołówki kobiecej wagi koguciej. Brazylijka stoczyła w UFC piętnaście walk, z czego dziesięć wygrała. Ma na koncie pojedynki z takimi nazwiskami jak Cat Zingano, Miesha Tate, Holly Holm czy Kayla Harrison. Co ciekawe, ona również pożegnała się z organizacją mimo zwycięstwa w ostatnim występie nad Jacqueline Cavalcanti.
UFC zrezygnowało także z Tuco Tokkosa oraz Daniela Bareza. W ich przypadku decyzja jest mniej zaskakująca, ponieważ obaj przegrali swoje ostatnie walki. Tokkos uległ właśnie Erslanowi, natomiast Barez zakończył przygodę z UFC po nieudanym bilansie w organizacji.
Ivan Erslan odniósł się do sytuacji w mediach społecznościowych w spokojnym tonie. Podkreślił, że jest dumny z możliwości występów w UFC i że odchodzi z podniesioną głową. Wszystko wskazuje na to, że Chorwat nie powinien długo pozostawać bez pracy. Naturalnym kierunkiem wydaje się powrót na europejski rynek, a szczególnie do organizacji FNC, gdzie jego nazwisko wciąż może mieć dużą wartość sportową i marketingową.
Dla kibiców MMA to kolejny przykład tego, że w UFC samo zwycięstwo nie zawsze gwarantuje pozostanie w organizacji. Liczy się nie tylko wynik ostatniej walki, ale również całokształt występów, pozycja w dywizji, atrakcyjność stylu, koszty kontraktu i plany matchmakerów. W przypadku Erslana ostatni triumf poprawił bilans, ale najwyraźniej nie zmienił oceny jego przyszłości w największej lidze świata.

