STSport

Mariusz Wach (27-1, 15 KO) 0statni raz w ringu stał w listopadzie zeszłego roku. Przegrał wtedy walkę o pasy bokserskiego mistrza świata wagi ciężkiej z Władimirem Kliczką. Przez chwilę był na szczycie, po czym po badaniach antydopingowych spadł na samo dno.

– Po raz ostatni walczył pan w listopadzie ubiegłego roku, kiedy stawką pojedynku z Władimirem Kliczką był pas mistrza świata. Od tego wydarzenia minie niebawem rok. Był pan trochę daleko od boksu w tym czasie.
Mariusz Wach: Od miesiąca jestem w reżimie treningowym. Wcześniej zaliczyłem sparingi z dwoma czołowymi zawodnikami wagi ciężkiej – Davidem Hayem i Aleksandrem Powietkinem. Na brak zajęć zatem nie narzekam.

– Czuje pan już potrzebę wejścia do ringu, by znowu poczuć tę adrenalinę?
Szczerze mówiąc, to był taki okres, że kompletnie nic nie czułem do tego sportu. Teraz zmieniło się to trochę, chociaż jeszcze nie czuję tej adrenaliny związanej z uprawianiem boksu. Ale jestem pewien, że to się zmieni, kiedy poznam termin i – co najważniejsze – najbliższego rywala.

– Są pięściarze, z którym szczególnie chciałby się pan spotkać?
Walczyłem z najlepszym na świecie, więc każdy kolejny zawodnik, z którym przyjdzie mi się zmierzyć, nie będzie stanowił dla mnie problemu. Nie mam jednak wybranego rywala, z którym chciałbym się zmierzyć, a wielu jest takich, którzy chcieliby walczyć ze mną. Po prostu zrobię to, co mnie należy. Ubiorę rękawice i wejdę do ringu.

– Trener Piotr Wilczewski chciałby, żeby jeszcze w tym roku stoczył pan walkę ze słabszym przeciwnikiem. Jego zdaniem, na najlepszych ma pan być gotowy najwcześniej w lutym.
Każdy zawodnik chciałbym startować z lepszej pozycji. Miałem jednak bardzo długą przerwę. Fizycznie pewnie dałbym radę, ale nie wiem, jak będę zachowywał się w ringu po tej przegranej walce z Kliczką. Fajnie byłoby, żebym może sprawdził się jeszcze w tym roku w ośmiorundowej walce, a w kolejnym roku chciałbym już rywali z wysokiej półki.(…)

– Wraca pan czasami do tej walki z Ukraińcem?
Mimo woli wracam do tej walki. I pewnie będę wracał do niej jeszcze nieraz.

– Po tej walce do końca życia będzie miał pan przypiętą łatkę dopingowicza.
Zdaję sobie z tego sprawę, ale trzeba przyzwyczaić się do tego. Już teraz tego nie zmienię. Wiadomo, że nie jest to łatwe. Pierwsze dni po tym wszystkim były dla mnie szalenie ciężkie. Teraz robię dobrą minę do złej gry, ale w środku boli mnie to i to bardzo. Muszę jednak z tym żyć.

źródło: eurosport.onet.pl

rozmawiał Tomasz Kalemba

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.