Łukasz „Juras” Jurkowski ponownie rozpalił wyobraźnię kibiców MMA. Były zawodnik, komentator i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskich mieszanych sztuk walki zdradził, że mógłby jeszcze raz wejść do klatki. Co ciekawe, do takiego powrotu mógłby go przekonać tylko jeden rywal. Chodzi o Szymona Kołeckiego.

Jurkowski od lat kojarzony jest przede wszystkim z KSW. To właśnie on został pierwszym historycznym mistrzem tej organizacji. Podczas premierowej gali KSW, która odbyła się 27 lutego 2004 roku, wygrał turniej, zwyciężając trzy pojedynki jednego wieczoru. Tym samym zapisał się na stałe w historii polskiego MMA.
Później „Juras” przez wiele lat współtworzył wizerunek KSW nie tylko jako zawodnik, ale również jako komentator. Jego głos i charakterystyczne powiedzenia stały się częścią historii organizacji. Do dziś wielu kibiców pamięta słynne słowa: „kłopoty, kłopoty Najmana”. Za swój wkład w rozwój KSW Jurkowski został uhonorowany miejscem w Hall of Fame organizacji.
Obecnie Łukasz Jurkowski jest jedną z twarzy nowej organizacji walk na gołe pięści – Fight Mode. Pierwsza gala tej federacji ma odbyć się w Poznaniu, a transmisja wydarzenia będzie dostępna w systemie PPV. W walce wieczoru utytułowany pięściarz Maciej Sulęcki zmierzy się z zawodnikiem KSW Kacprem Formelą.
Mimo że wydawało się, iż powrót „Jurasa” do zawodowej rywalizacji jest już mało prawdopodobny, sam zainteresowany zostawił uchyloną furtkę. W programie „W cieniu sportu” przyznał, że istnieje jedno zestawienie, które mogłoby go skłonić do ponownego wejścia do klatki.
Tym rywalem jest Szymon Kołecki, obecny podwójny mistrz organizacji Babilon MMA w wadze półciężkiej i ciężkiej. O walce Jurkowski – Kołecki mówiło się już w przeszłości kilkukrotnie, jednak nigdy nie udało się doprowadzić do jej organizacji. Sam „Juras” określa tę historię jako niedokończoną.
„Jedynym człowiekiem, który zmusiłby mnie do powrotu, jest Szymon Kołecki. Mamy niedokończoną historię. Gdyby KSW położyło dużą kasę na stole i dało mi trzy miesiące przygotowań, to moglibyśmy zrobić to po raz trzeci. Milion na stół od KSW i robimy to” – powiedział Jurkowski.
Jednocześnie były mistrz KSW zaznaczył, że nie chodzi mu wyłącznie o pieniądze. Według niego ważniejsza jest adrenalina i emocje związane z rywalizacją.
„Jak wracasz do formy, zaczynają chodzić ci po głowie głupie rzeczy. Nie brakuje mi pieniędzy. Brakuje mi adrenaliny” – dodał.
W ostatnim czasie pojawiały się informacje, że Martin Lewandowski, jeden z właścicieli KSW, prowadził rozmowy z Szymonem Kołeckim w sprawie jego potencjalnego powrotu do największej polskiej organizacji MMA. Na ten moment taki scenariusz nie wydaje się jednak przesądzony, a po ostatnich wypowiedziach zawodnika trudno ocenić, czy negocjacje mogą zakończyć się powodzeniem.
Pytanie brzmi, czy walka Jurkowskiego z Kołeckim rzeczywiście wzbudziłaby dziś tak duże zainteresowanie, aby opłacało się ją zorganizować na warunkach finansowych sugerowanych przez „Jurasa”. Z jednej strony byłoby to starcie oparte na dużym sentymencie i niedokończonej historii. Z drugiej strony KSW musiałoby ocenić, czy taki pojedynek ma wystarczający potencjał sportowy i marketingowy.
Jedno jest pewne: temat walki Jurkowski – Kołecki wraca niczym bumerang. I choć na razie pozostaje bardziej medialną deklaracją niż realnie zapowiedzianym starciem, słowa „Jurasa” pokazują, że w świecie MMA niektóre historie nigdy nie są definitywnie zamknięte.
