Multimedalista zawodów karate i kickboxingu Kamil Bazelak twierdzi, że język, którym się posługujemy kształtuje odpowiednie postawy. Na swoim blogu napisał:
Słowo publiczne i odpowiedzialność. Dlaczego język kształtuje postawy?
Słowa mają większą moc, niż często nam się wydaje. Nie są tylko neutralnym opisem rzeczywistości. Mogą budować, porządkować i pomagać w zrozumieniu świata, ale mogą też ranić, dzielić i utrwalać uproszczone obrazy innych ludzi. Szczególnie słowo publiczne wymaga odpowiedzialności, ponieważ nie pozostaje wyłącznie prywatną opinią. Trafia do innych, wpływa na emocje, wzmacnia pewne postawy i może kształtować sposób myślenia całych środowisk.
Człowiek młody, zaangażowany i pełen emocji często mówi mocniej, niż wynikałoby to z dojrzałej refleksji. Chce nazwać problem, zamanifestować sprzeciw, opowiedzieć się po jakiejś stronie. W takim stanie łatwo sięgnąć po język ostry, kategoryczny i wykluczający. Może on dawać poczucie siły, odwagi i jednoznaczności. Problem polega jednak na tym, że taki język nie zawsze prowadzi do prawdy. Czasem bardziej wyraża emocje niż rzeczywistość.

Odpowiedzialność za słowo zaczyna się tam, gdzie człowiek rozumie, że po drugiej stronie jego ocen stoją konkretni ludzie. Nie abstrakcyjne grupy, nie etykiety, nie hasła, lecz osoby ze swoją historią, lękami, doświadczeniami i godnością. Nawet jeśli ktoś się myli, nawet jeśli reprezentuje poglądy, z którymi trudno się zgodzić, nie przestaje być człowiekiem. Dojrzały język nie wymaga rezygnacji z krytyki, ale wymaga rezygnacji z pogardy.
W debacie publicznej szczególnie niebezpieczne są uproszczenia. Łatwo powiedzieć: „oni wszyscy”, „tamci zawsze”, „ci ludzie są tacy”. Takie sformułowania porządkują świat tylko pozornie. W rzeczywistości odbierają mu głębię. Zamiast pomagać w zrozumieniu, wzmacniają podziały. Zamiast prowadzić do rozmowy, zamykają ją już na początku. Człowiek przestaje wtedy szukać prawdy, a zaczyna jedynie potwierdzać własne emocje.
Dojrzałość w mówieniu nie oznacza nijakości. Nie chodzi o to, by unikać trudnych tematów albo mówić tak ostrożnie, że nic już nie zostaje powiedziane. Chodzi raczej o to, by słowa były uczciwe, proporcjonalne i sprawiedliwe. Można mówić jasno, ale bez nienawiści. Można krytykować, ale bez odczłowieczania. Można bronić własnych wartości, ale bez budowania tożsamości na wrogości wobec innych.
Każdy człowiek może po latach spojrzeć na swoje dawne słowa z dystansem. Może zobaczyć, że pewne zdania były zbyt ostre, pewne oceny zbyt szybkie, a pewne sformułowania bardziej wynikały z gniewu niż z namysłu. Taka refleksja nie musi prowadzić do rozpaczy ani do ciągłego obwiniania się. Może prowadzić do odpowiedzialności. Człowiek uczy się wtedy mówić inaczej: spokojniej, głębiej i bardziej sprawiedliwie.
Odpowiedzialny język jest jednym z fundamentów dojrzałego życia społecznego. Nie usuwa różnic, nie likwiduje sporów i nie sprawia, że wszyscy zaczynają myśleć tak samo. Pozwala jednak prowadzić spór bez niszczenia człowieka. Pozwala zachować własne przekonania bez popadania w pogardę. Pozwala bronić prawdy bez używania słów, które same tej prawdzie zaprzeczają.
Dlatego warto uczyć się odpowiedzialności za słowo. W czasach, w których emocje często rozchodzą się szybciej niż refleksja, jest to szczególnie ważne. Dojrzały człowiek nie pyta tylko, czy ma prawo coś powiedzieć. Pyta także, czy sposób, w jaki to mówi, służy prawdzie, dobru i godności drugiego człowieka. Właśnie wtedy język przestaje być narzędziem gniewu, a staje się przestrzenią odpowiedzialności.
