STSport

Kamil Bazelak jest utytułowanym zawodnikiem sportów walki. Walczył w wielu krajach dla różnych organizacji, w wielu różnych dyscyplinach sztuk walki. Zobaczyć go można było w walkach we Włoszech, Holandii, Anglii, Słowacji, Litwie, Rosji czy Austrii. Brał udział również w pokazach w Holandii i Egipcie. Obecnie prowadzi swój blog na którym odnosi się do rozmaitych płaszczyzn życia, w tym gniewu, lęku, czy miłości. Bardzo ciekawy wpis znaleźliśmy na temat miłości, która przebacza, ale nie pozwala się niszczyć.

Na stronie kamilbazelak.pl czytamy:

Miłość bardzo często kojarzy się z przebaczeniem. I słusznie, ponieważ żadna głęboka relacja nie przetrwa bez zdolności do przebaczania. Ludzie nie są doskonali. Ranią się słowami, zaniedbaniem, egoizmem, brakiem uwagi, zbyt szybką oceną albo niedojrzałą reakcją. Gdyby każda krzywda oznaczała natychmiastowy koniec więzi, żadna relacja nie mogłaby naprawdę dojrzewać. Przebaczenie jest więc jednym z ważnych wymiarów miłości. Trzeba jednak bardzo wyraźnie powiedzieć, że przebaczenie nie oznacza zgody na niszczenie człowieka. Miłość nie polega na tym, że ktoś ma znosić wszystko bez granic, milczeć wobec krzywdy i udawać, że nic się nie stało. Przebaczenie nie jest zaprzeczeniem prawdy. Nie jest też pozwoleniem, aby druga osoba dalej raniła, poniżała, manipulowała albo wykorzystywała czyjąś dobroć. Dojrzała miłość potrafi przebaczać, ale potrafi także powiedzieć: „tego nie mogę przyjąć”.

Wiele osób myli przebaczenie z natychmiastowym powrotem do dawnego stanu relacji. Tymczasem przebaczyć nie zawsze znaczy od razu zaufać tak samo jak wcześniej. Zaufanie, jeśli zostało głęboko naruszone, potrzebuje czasu, prawdy i konkretnych czynów. Nie odbudowuje się go samą deklaracją. Jeśli ktoś mówi „przepraszam”, ale nie zmienia swojego postępowania, nie bierze odpowiedzialności i nadal rani, to druga osoba ma prawo chronić siebie. Przebaczenie dotyczy serca, ale pojednanie dotyczy relacji. To nie zawsze jest to samo. Można pracować nad tym, aby nie żyć nienawiścią, pragnieniem zemsty i goryczą, a jednocześnie nie wracać do relacji, która była destrukcyjna. Można przebaczyć komuś wewnętrznie, ale nie pozwolić mu dalej przekraczać granic. Można życzyć komuś dobra, ale nie zapraszać go ponownie do przestrzeni, w której wcześniej niszczył pokój, godność i bezpieczeństwo.

Miłość bez granic często nie jest miłością, lecz lękiem. Człowiek boi się samotności, odrzucenia, konfliktu albo osądu innych, więc pozwala, aby ktoś stale go ranił. Mówi sobie, że „tak trzeba”, że „miłość wszystko zniesie”, że „trzeba być cierpliwym”. Cierpliwość jest ważna, ale nie może być pretekstem do akceptowania przemocy, poniżania, kłamstwa czy ciągłej manipulacji. Miłość nie domaga się samozniszczenia.Dojrzała miłość wymaga prawdy. Jeśli coś boli, trzeba umieć to nazwać. Jeśli ktoś przekracza granice, trzeba to powiedzieć. Jeśli relacja staje się miejscem lęku, upokorzenia albo ciągłego napięcia, nie wolno udawać, że wszystko jest dobrze. Prawda bywa trudna, ale jest konieczna. Bez niej przebaczenie może zostać źle zrozumiane jako przyzwolenie na dalsze zło.

Nie każde zranienie jest takie samo. Są drobne słabości, które można przepracować przez rozmowę, wzajemną cierpliwość i gotowość do poprawy. Są jednak także krzywdy poważne, które wymagają jasnych granic, pomocy z zewnątrz, czasowego dystansu, a czasem nawet odejścia z relacji, która niszczy. Rozeznanie jest bardzo ważne. Nie wolno z każdego konfliktu robić dramatu, ale nie wolno też bagatelizować tego, co naprawdę rani i odbiera człowiekowi godność.Przebaczenie nie powinno być wymuszane. Nie można powiedzieć komuś po głębokiej krzywdzie: „musisz już przebaczyć”, „nie wracaj do tego”, „przestań rozpamiętywać”. Człowiek zraniony potrzebuje czasu. Potrzebuje nazwać ból, zrozumieć, co się wydarzyło, odzyskać poczucie bezpieczeństwa i stopniowo porządkować własne emocje. Zbyt szybkie wymaganie przebaczenia może stać się kolejną formą przemocy wobec osoby zranionej.

Ważne jest także to, że przebaczenie nie usuwa konsekwencji. Jeśli ktoś zranił, powinien wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Przeprosiny bez gotowości do zmiany są puste. Prawdziwa skrucha nie polega tylko na wypowiedzeniu słów, ale na podjęciu wysiłku naprawy. Człowiek, który naprawdę żałuje, nie domaga się natychmiastowego zaufania. Rozumie, że musi je odbudowywać cierpliwie i uczciwie. Miłość, która przebacza, nie jest naiwna. Nie udaje, że zło nie było złem. Nie nazywa krzywdy „trudnym charakterem” ani przemocy „chwilą słabości”. Potrafi spojrzeć prawdzie w oczy. A jednocześnie nie chce żyć nienawiścią. To bardzo trudna równowaga: nie pozwolić się niszczyć, ale też nie pozwolić, aby krzywda zamieniła serce w więzienie goryczy. Czasem największym aktem miłości jest danie drugiemu człowiekowi szansy. Czasem jednak największym aktem odpowiedzialności jest postawienie granicy. Nie dlatego, że przestaje się mieć serce, ale dlatego, że miłość bez prawdy przestaje być miłością. Granica może być bolesna, ale bywa konieczna, aby ochronić godność, zdrowie, spokój i życie. Dojrzała miłość przebacza, ale nie pozwala się niszczyć. Potrafi być cierpliwa, ale nie zgadza się na poniżenie. Potrafi dawać szansę, ale nie myli szansy z przyzwoleniem na dalszą krzywdę. Potrafi pragnąć dobra drugiego człowieka, ale pamięta także, że własne życie i godność również są darem, którego nie wolno lekceważyć.

Miłość nie jest słabością. Jest jedną z najgłębszych form siły. Ale ta siła nie polega na tym, że człowiek znosi wszystko bez końca. Polega na tym, że umie łączyć serce z prawdą, przebaczenie z granicami, czułość z odpowiedzialnością. Tylko taka miłość może naprawdę budować, zamiast stawać się miejscem cierpienia ukrytego pod pięknymi słowami.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.