Wicemistrz Europy w Karate Kyokushin i Pro Karate, czołowy zawodnik organizacji WLC – Warriors of Life Championship, pogromca dwukrotnego mistrza świata w Judo i mistrza Bellatora Karla Etheringona, napisał na swoim blogu rozważania o lęku przed zmianą, o tym, dlaczego się boimy tego, co w naszym życiu nowe?

Zmiana jest jedną z najbardziej naturalnych części życia, a jednocześnie jedną z tych rzeczy, których człowiek często najbardziej się obawia. Nawet wtedy, gdy dotychczasowa sytuacja nie jest dobra, znana rzeczywistość potrafi wydawać się bezpieczniejsza niż to, co nowe. Człowiek może cierpieć z powodu obecnego stanu, a mimo to bać się kroku naprzód, ponieważ zmiana oznacza niepewność.
Lęk przed zmianą nie zawsze wynika z lenistwa, słabości albo braku odwagi. Bardzo często rodzi się z potrzeby bezpieczeństwa. Człowiek przyzwyczaja się do określonego rytmu, ludzi, miejsc, obowiązków i sposobu funkcjonowania. Nawet jeśli ten rytm jest trudny, daje poczucie przewidywalności. Wiemy, czego się spodziewać, jakie są zasady, gdzie znajdują się granice. Zmiana burzy ten porządek i dlatego może budzić napięcie.
Nowość stawia człowieka wobec pytań, na które nie ma jeszcze odpowiedzi. Czy sobie poradzę? Czy nie popełnię błędu? Czy nie stracę tego, co mam? Czy inni mnie zaakceptują? Czy decyzja okaże się dobra? Takie pytania są naturalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy lęk przed odpowiedzią zatrzymuje człowieka w miejscu, w którym już dawno przestał naprawdę żyć.
Czasami człowiek boi się nie tyle samej zmiany, ile utraty kontroli. W dotychczasowej sytuacji może czuć się zmęczony, ale przynajmniej wie, jak się poruszać. Zmiana wymaga wejścia w przestrzeń, której jeszcze nie zna. Trzeba uczyć się nowych reakcji, podejmować nowe decyzje, mierzyć się z nowymi ludźmi albo oczekiwaniami. To wymaga wysiłku, a każdy wysiłek niesie ryzyko niepowodzenia.
Lęk przed zmianą często podpowiada człowiekowi, że lepiej niczego nie ruszać. Lepiej poczekać, odłożyć decyzję, jeszcze raz wszystko przemyśleć, jeszcze nie teraz. Oczywiście roztropność jest ważna. Nie każda zmiana jest dobra i nie każda decyzja powinna być podejmowana pod wpływem impulsu. Jednak między roztropnością a paraliżem istnieje wyraźna różnica. Roztropność pomaga wybrać właściwy moment. Lęk często sprawia, że właściwy moment nigdy nie nadchodzi.
Zmiana może dotyczyć różnych obszarów życia: pracy, relacji, zdrowia, sposobu myślenia, stylu życia, wiary, planów albo własnej tożsamości. Czasami najtrudniejsza jest nie zewnętrzna decyzja, lecz wewnętrzna zgoda na to, że nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi, którymi byliśmy kiedyś. Człowiek dojrzewa, zmienia spojrzenie, koryguje błędy, rezygnuje z dawnych schematów. To również może budzić lęk, bo wymaga pożegnania pewnego obrazu siebie.
Dojrzałość polega na tym, by nie traktować lęku przed zmianą jako ostatecznego zakazu. Lęk może być sygnałem, że dana sprawa jest ważna, że wymaga przygotowania, rozmowy, modlitwy, namysłu albo wsparcia. Nie musi jednak oznaczać, że należy się wycofać. Czasem właśnie tam, gdzie pojawia się lęk, zaczyna się najważniejszy etap rozwoju.
Warto pytać samego siebie: czego naprawdę się boję? Czy boję się realnego niebezpieczeństwa, czy raczej utraty wygody i przewidywalności? Czy pozostanie w miejscu daje mi pokój, czy tylko chwilową ulgę? Czy odkładam decyzję dlatego, że potrzebuję czasu, czy dlatego, że unikam odpowiedzialności? Takie pytania pomagają odróżnić mądrą ostrożność od lęku, który próbuje zatrzymać człowieka przed życiem.
Nie każda zmiana musi być gwałtowna. Czasami najlepszą drogą są małe kroki. Jedna rozmowa, jedna decyzja, jeden uporządkowany obowiązek, jedna nowa praktyka, jedno odejście od starego schematu. Małe kroki zmniejszają lęk, ponieważ pokazują, że przyszłość nie musi zostać opanowana od razu. Wystarczy zrobić to, co możliwe dzisiaj.
Człowiek nie rozwija się bez zmiany. Wszystko, co żywe, podlega ruchowi, dojrzewaniu i przemianie. Oczywiście nie każda zmiana jest łatwa. Niektóre bolą, inne wymagają pożegnań, jeszcze inne zmuszają do zmierzenia się z własnymi ograniczeniami. Ale życie pozbawione zmiany staje się zamknięte. Człowiek może wtedy zachować pozorne bezpieczeństwo, ale utracić możliwość wzrostu.
Lęk przed zmianą jest zrozumiały. Nie trzeba się go wstydzić. Warto jednak pamiętać, że nie wszystko, co nowe, jest zagrożeniem. Czasem nowe jest szansą. Czasem jest początkiem bardziej dojrzałego etapu. Czasem jest drogą wyjścia z miejsca, które już dawno przestało służyć życiu. Dojrzałość polega na tym, by umieć zatrzymać się, rozeznać i mimo lęku wykonać krok wtedy, gdy zmiana staje się konieczna.
