STSport

Wicemistrz Europy w Karate Kyokushin i Pro Karate Kamil Bazelak prowadzi swojego bloga, na którym oprócz wyników sportowych umieszcza wpisy dotyczące codziennego życia, problemów, lęków, emocji.

Na jego stronie kamilbazelak.pl, czytamy:

Są takie chwile, w których emocje zaczynają mówić szybciej niż rozsądek. Człowiek czuje gniew, lęk, żal, rozczarowanie albo poczucie krzywdy i zanim zdąży pomyśleć, wypowiada słowa, których później może żałować. W relacjach dzieje się to bardzo często. Im bardziej ktoś jest dla nas ważny, tym mocniej potrafią poruszyć nas jego słowa, milczenie, gesty albo decyzje. Właśnie dlatego najtrudniejsze rozmowy odbywają się często nie z obcymi, lecz z tymi, których kochamy.

Emocje same w sobie nie są złe. Gniew może pokazywać, że coś nas zraniło albo że została przekroczona ważna granica. Lęk może wskazywać, że boimy się utraty, odrzucenia albo niezrozumienia. Smutek może mówić o tęsknocie, rozczarowaniu lub poczuciu osamotnienia. Problem zaczyna się wtedy, gdy emocja przejmuje całe sterowanie i zaczyna decydować o sposobie rozmowy. Wtedy człowiek nie tyle komunikuje to, co naprawdę przeżywa, ile atakuje, broni się, oskarża albo zamyka.

Rozmowa pod wpływem silnych emocji łatwo zamienia się w walkę. Zamiast próbować się zrozumieć, ludzie zaczynają udowadniać sobie winę. Pojawiają się zdania: „ty zawsze”, „ty nigdy”, „wszystko przez ciebie”, „nie da się z tobą rozmawiać”. Takie słowa rzadko prowadzą do porozumienia. Zwykle sprawiają, że druga osoba zaczyna się bronić albo odpowiada tym samym. Wtedy rozmowa przestaje być spotkaniem, a staje się pojedynkiem.

Pierwszym krokiem do dojrzalszej rozmowy jest zatrzymanie się. Nie każdą sprawę trzeba wyjaśnić natychmiast, w samym środku napięcia. Czasem lepiej powiedzieć: „jestem teraz zbyt zdenerwowany, wrócę do tej rozmowy później”, niż wypowiedzieć zdania, które zranią głębiej niż sam problem. Zatrzymanie nie jest ucieczką, jeśli naprawdę wracamy do rozmowy. Jest sposobem ochrony relacji przed słowami wypowiedzianymi w emocjonalnym pośpiechu.

Ważne jest także nazwanie tego, co się czuje. Człowiek często zaczyna od oskarżenia, bo nie potrafi od razu dotrzeć do własnego bólu. Mówi: „ty mnie lekceważysz”, zamiast: „poczułem się nieważny”. Mówi: „nic cię nie obchodzę”, zamiast: „zabolało mnie, że nie zapytałeś”. Mówi: „zawsze mnie ranisz”, zamiast: „boję się, że znowu zostanę sam z tym, co trudne”. Różnica jest ogromna. Pierwszy język atakuje. Drugi odsłania przeżycie.

Nie oznacza to, że trzeba rezygnować z prawdy. Można mówić jasno i stanowczo, ale bez niszczenia drugiego człowieka. Można powiedzieć: „to mnie zraniło”, „nie zgadzam się na taki sposób rozmowy”, „potrzebuję szacunku”, „ta sytuacja jest dla mnie trudna”. Dojrzała komunikacja nie polega na milczeniu dla świętego spokoju. Polega na tym, aby mówić prawdę w sposób, który nie zamienia rozmowy w przemoc słowną.

Kiedy emocje są silne, szczególnie ważne jest unikanie uogólnień. Słowa „zawsze” i „nigdy” rzadko są sprawiedliwe. Nawet jeśli człowiek naprawdę czuje się zraniony, takie określenia zamykają rozmowę. Druga osoba przestaje słyszeć ból, a zaczyna bronić się przed niesprawiedliwym oskarżeniem. Lepiej mówić konkretnie: „wczoraj, kiedy to się stało, poczułem…”, „w tej rozmowie zabolało mnie…”, „potrzebuję, żebyśmy następnym razem…”. Konkret daje szansę na zmianę. Uogólnienie często tylko pogłębia konflikt.

Dojrzała rozmowa wymaga także słuchania. Nie chodzi jedynie o czekanie, aż druga osoba skończy mówić, aby odpowiedzieć swoim argumentem. Prawdziwe słuchanie oznacza próbę zrozumienia, co ktoś naprawdę przeżywa. Można nie zgadzać się z interpretacją drugiej osoby, ale nadal warto usłyszeć jej emocje. Czasem zdanie: „rozumiem, że to Cię zabolało” może otworzyć drogę do rozmowy bardziej niż dziesięć kontrargumentów.

Trudne rozmowy wymagają również pokory. Człowiek musi dopuścić możliwość, że nie widzi całej sytuacji. Może coś źle zrozumiał, zbyt szybko ocenił, nie zauważył własnego tonu albo nie dostrzegł, jak jego słowa zabrzmiały dla drugiej osoby. Pokora nie oznacza brania na siebie winy za wszystko. Oznacza gotowość do zapytania: „co ja mogłem zrobić inaczej?”, „czy rzeczywiście dobrze Cię usłyszałem?”, „czy moje słowa nie zraniły bardziej, niż chciałem?”.

W relacjach bardzo niszczące jest prowadzenie rozmowy po to, aby wygrać. Jeśli celem jest zwycięstwo, druga osoba staje się przeciwnikiem. A jeśli druga osoba jest przeciwnikiem, łatwo usprawiedliwić ostre słowa, ironię, milczenie, karanie chłodem albo wypominanie dawnych spraw. Tymczasem w bliskiej relacji celem nie powinno być zwycięstwo jednej strony, ale zrozumienie, naprawa i ochrona więzi.

Nie wszystkie sprawy da się rozwiązać od razu. Czasem potrzeba kilku rozmów. Czasem trzeba ochłonąć, przemyśleć, wrócić do tematu po czasie. Dojrzałość polega na tym, aby nie mylić chwilowego braku rozwiązania z klęską. Ważne jest, czy ludzie nadal chcą szukać drogi, słuchać się nawzajem i nie zamieniać bólu w broń.

W silnych emocjach warto również pamiętać o ciele. Zmęczenie, głód, niewyspanie, stres i przeciążenie bardzo mocno wpływają na sposób rozmowy. Czasem konflikt wybucha nie dlatego, że sprawa jest aż tak wielka, ale dlatego, że człowiek jest wyczerpany. Nie jest rozsądne prowadzić najtrudniejsze rozmowy wtedy, gdy obie strony są skrajnie zmęczone. Czasem najbardziej odpowiedzialnym zdaniem jest: „porozmawiajmy o tym jutro, kiedy będziemy spokojniejsi”.

Rozmowa w emocjach wymaga także odpowiedzialności za ton. Można wypowiadać prawdziwe treści w sposób, który rani. Można mieć rację, a jednocześnie powiedzieć ją tak, że druga osoba poczuje się poniżona. Ton, spojrzenie, gest, ironia i sposób milczenia również komunikują. Dojrzałość polega na tym, aby troszczyć się nie tylko o to, co chcemy powiedzieć, ale także o to, jak to zostanie wypowiedziane.

Nie oznacza to, że każda rozmowa musi być idealnie spokojna. Ludzie są emocjonalni. Czasem głos się załamie, czasem pojawią się łzy, czasem ktoś powie coś niezgrabnie. Dojrzałość nie polega na sztucznej beznamiętności. Polega raczej na tym, aby po trudnej rozmowie umieć wrócić, przeprosić, dopowiedzieć, wyjaśnić i naprawić to, co zostało zranione.

Bardzo ważne są słowa: „przepraszam”, „źle to powiedziałem”, „nie chciałem Cię zranić”, „spróbuję jeszcze raz spokojniej”. Takie zdania nie odbierają człowiekowi godności. Przeciwnie, pokazują, że relacja jest ważniejsza niż pycha. Wiele konfliktów narasta nie dlatego, że nie da się ich rozwiązać, ale dlatego, że nikt nie chce jako pierwszy zejść z pozycji obronnej.

Kiedy emocje są silniejsze niż rozsądek, nie trzeba udawać, że ich nie ma. Trzeba nauczyć się nie oddawać im całej władzy. Emocja może być informacją, ale nie powinna być jedynym przewodnikiem rozmowy. Może powiedzieć: „to jest dla mnie ważne”, ale nie powinna dyktować słów, które niszczą. Może odsłonić ból, ale nie musi zamieniać bólu w atak.

Dobra rozmowa nie polega na tym, że ludzie nigdy się nie ranią. Polega na tym, że uczą się rozpoznawać swoje emocje, brać odpowiedzialność za słowa i wracać do siebie z większą uczciwością. Tam, gdzie jest taka gotowość, nawet trudna rozmowa może stać się początkiem odbudowy. Nie dlatego, że emocje znikają, ale dlatego, że przestają być panem relacji.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.