Zawodnik sportów walki, bloger Kamil Bazelak odniósł się na swojej stronie internetowej kamilbazelak.pl do kwestii samotności, potrzeby bliskości i zrozumienia.

Samotność najczęściej kojarzy się z pustym mieszkaniem, brakiem rodziny, przyjaciół i osób, do których można zadzwonić. W rzeczywistości bywa jednak znacznie bardziej skomplikowana. Można mieć współmałżonka, dzieci, znajomych, pracować wśród ludzi, uczestniczyć w spotkaniach i każdego dnia odbierać dziesiątki wiadomości, a mimo to odczuwać głęboką pustkę. Człowiek nie zawsze cierpi z powodu braku obecności innych. Niekiedy najbardziej boli go to, że wśród wielu osób nie ma nikogo, przy kim mógłby naprawdę być sobą.
Samotność emocjonalna pojawia się wtedy, gdy nasze relacje nie odpowiadają na potrzebę bliskości, zrozumienia i bezpieczeństwa. Nie chodzi więc o liczbę znajomych, lecz o jakość więzi. Można znać setki osób, ale nie mieć komu powiedzieć, że jest się zmęczonym, przestraszonym albo rozczarowanym własnym życiem. Można codziennie rozmawiać z bliskimi, lecz ograniczać te rozmowy do zakupów, rachunków, pracy i obowiązków. Z zewnątrz wszystko wygląda wtedy normalnie, jednak wewnętrznie narasta przekonanie, że nikt naprawdę nie wie, co przeżywamy.
Wielu ludzi nauczyło się pokazywać innym wyłącznie swoją bezpieczną wersję. Uśmiechają się, żartują, pomagają, wykonują swoje zadania i odpowiadają, że wszystko jest w porządku. Nie chcą obciążać innych problemami ani sprawiać wrażenia słabych. Obawiają się również, że szczere wyznanie mogłoby spotkać się z niezrozumieniem, lekceważeniem albo oceną. Im dłużej jednak człowiek ukrywa swoje prawdziwe emocje, tym silniej może czuć, że otoczenie zna jedynie jego maskę.
Powstaje wówczas bolesny paradoks. Człowiek pragnie, aby ktoś go zrozumiał, ale jednocześnie nie pokazuje innym, co naprawdę czuje. Chciałby bliskości, lecz boi się odsłonić. Czeka, aż ktoś domyśli się jego potrzeb, a kiedy nikt tego nie robi, utwierdza się w przekonaniu, że nikogo nie obchodzi. Nie zawsze oznacza to, że ludzie wokół są obojętni. Czasem po prostu nie wiedzą, że za spokojnym zachowaniem kryje się smutek, lęk albo poczucie odrzucenia.
Samotność może pojawić się także w związku. Wspólne mieszkanie i codzienne przebywanie razem nie muszą oznaczać bliskości. Partnerzy mogą dobrze organizować dom, dzielić obowiązki i wychowywać dzieci, a jednocześnie stopniowo tracić emocjonalny kontakt. Rozmawiają wtedy o tym, co trzeba zrobić, ale coraz rzadziej o tym, co czują. Z czasem zaczynają funkcjonować bardziej jak współpracownicy niż jak bliscy sobie ludzie.
Szczególnie trudna jest sytuacja, w której jedna osoba przez lata daje innym uwagę, pomoc i wsparcie, ale sama nie otrzymuje podobnego zainteresowania. To ona pierwsza dzwoni, pyta o zdrowie, pamięta o ważnych wydarzeniach i pomaga w kryzysie. Kiedy jednak sama potrzebuje rozmowy, okazuje się, że pozostali są zajęci, zmieniają temat albo bagatelizują jej problemy. Człowiek zaczyna wtedy mieć wrażenie, że jest potrzebny wyłącznie wtedy, gdy może coś zrobić dla innych.
Współczesne społeczeństwo dodatkowo wzmacnia presję samodzielności. Cenimy ludzi silnych, niezależnych, aktywnych i skutecznych. Od najmłodszych lat słyszymy, że trzeba radzić sobie samemu, nie narzekać i nie pokazywać słabości. W efekcie wiele osób wstydzi się poprosić o pomoc. Odpowiadają, że poradzą sobie same, choć w rzeczywistości marzą o tym, aby ktoś usiadł obok i spokojnie ich wysłuchał.
Potrzeba wsparcia nie jest jednak oznaką niedojrzałości. Człowiek z natury jest istotą społeczną. Rozwija się w relacjach, potrzebuje uznania, obecności i poczucia przynależności. Nikt nie jest całkowicie samowystarczalny. Nawet osoby silne przechodzą okresy, w których potrzebują pomocy albo zwyczajnego zapewnienia, że nie zostały same.
Na poczucie osamotnienia wpływają również wcześniejsze zranienia. Ktoś, kto został zdradzony, wyśmiany lub porzucony, często zaczyna chronić się przed kolejnym cierpieniem. Nadal spotyka się z ludźmi, ale nie pozwala im podejść zbyt blisko. Zachowuje dystans, nie mówi o swoich uczuciach, a każde zachowanie drugiej osoby analizuje w poszukiwaniu oznak odrzucenia. Taka ostrożność jest zrozumiała, lecz może prowadzić do sytuacji, w której człowiek sam odcina się od relacji, których potrzebuje.
Nie bez znaczenia pozostają także media społecznościowe. Dają możliwość szybkiego kontaktu, lecz często tworzą jedynie pozór bliskości. Możemy godzinami obserwować życie innych osób, nie odbywając w tym czasie ani jednej szczerej rozmowy. Możemy otrzymywać reakcje, komentarze i wiadomości, a mimo to nie mieć komu opowiedzieć o tym, co naprawdę nas boli. Internet sprzyja również porównywaniu się z innymi. Widzimy zdjęcia szczęśliwych rodzin, zakochanych par, spotkań z przyjaciółmi, podróży i sukcesów zawodowych. Nie widzimy natomiast kłótni, lęku, rozczarowań i pustki, które mogą znajdować się poza kadrem. Porównujemy więc całe swoje życie z wybranymi fragmentami życia innych. Łatwo wtedy dojść do przekonania, że wszyscy mają bliskie relacje, tylko my zostaliśmy pominięci.
Samotność często nasila się również w okresach życiowych zmian. Przeprowadzka, utrata pracy, zakończenie związku, śmierć bliskiej osoby albo odejście dzieci z domu mogą odebrać człowiekowi dotychczasowy porządek. Traci on nie tylko osoby, ale również poczucie roli i przynależności. Otoczenie może oczekiwać, że szybko przyzwyczai się do nowej sytuacji, podczas gdy on sam jeszcze przez długi czas nie potrafi odnaleźć się w zmienionej rzeczywistości.
Radzenie sobie z samotnością nie polega na gorączkowym szukaniu jak największej liczby znajomych. Tłum nie zawsze leczy pustkę. Niekiedy znacznie ważniejsza jest jedna szczera relacja niż wiele powierzchownych kontaktów. Pierwszym krokiem może być powiedzenie zaufanej osobie, że ostatnio czujemy się samotni, zagubieni albo niezrozumiani. Nie trzeba od razu opowiadać całej historii swojego życia. Wystarczy jedno prawdziwe zdanie, które przerwie ciągłe udawanie, że wszystko jest dobrze.
