Wicemistrz Europy Pro Karate i Kyokushin, wielokrotny triumfator gal MMA i K-1 Kamil Bazelak, napisał przed laty na swoim blogu o żałobie po śmierci. Odniósł się do tego jak wspierać kogoś po śmierci bliskiej osoby?

Śmierć bliskiej osoby jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń, przez jakie przechodzi człowiek. Wobec takiego bólu słowa często okazują się niewystarczające. Nawet najbardziej szczere pocieszenia mogą brzmieć słabo, gdy ktoś właśnie stracił osobę, którą kochał. Dlatego wsparcie w żałobie nie polega przede wszystkim na znalezieniu idealnego zdania, które usunie cierpienie. Polega raczej na obecności, cierpliwości i gotowości do bycia obok.
Człowiek w żałobie nie zawsze potrzebuje długich wyjaśnień. Często nie ma siły słuchać rad, interpretacji ani prób szybkiego nadania sensu temu, co się wydarzyło. Potrzebuje raczej kogoś, kto nie przestraszy się jego bólu. Kogoś, kto potrafi usiąść obok, wysłuchać, pomilczeć, zapytać o zwykłe rzeczy i nie oczekiwać natychmiastowego powrotu do normalności. Obecność może być wtedy ważniejsza niż słowa.
Wspieranie osoby po stracie wymaga delikatności. Nie warto mówić: „musisz być silny”, „czas leczy rany”, „inni mają gorzej” albo „weź się w garść”. Takie zdania, choć czasem wypowiadane z dobrych intencji, mogą sprawić, że osoba cierpiąca poczuje się niezrozumiana i samotna. Żałoba nie jest słabością ani przesadną reakcją. Jest naturalną odpowiedzią na utratę kogoś ważnego.
Pomocne mogą być proste słowa: „jestem przy Tobie”, „nie wiem, co powiedzieć, ale chcę być blisko”, „możesz do mnie zadzwonić”, „mogę pomóc Ci w konkretnych sprawach”. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, aby za tymi słowami poszły czyny. Osoba w żałobie często nie ma siły organizować codzienności. Czasem realnym wsparciem jest przygotowanie posiłku, zrobienie zakupów, pomoc w formalnościach, opieka nad dziećmi, zawiezienie gdzieś samochodem albo po prostu regularne sprawdzenie, jak się czuje.
Trzeba też pamiętać, że żałoba nie kończy się po pogrzebie. Dla otoczenia życie szybko wraca do zwykłego rytmu, ale dla osoby po stracie właśnie wtedy często zaczyna się najtrudniejszy czas. Mija pierwsze poruszenie, kończą się telefony, ludzie wracają do swoich spraw, a pustka zostaje. Dlatego warto odezwać się nie tylko w dniu śmierci czy pogrzebu, ale także później: po tygodniu, miesiącu, w rocznicę, w święta, w dzień urodzin zmarłej osoby.
Ważne jest również pozwolenie na pamięć. Niektórzy boją się wspominać zmarłego, żeby „nie rozdrapywać ran”. Tymczasem dla osoby w żałobie możliwość mówienia o kimś, kto odszedł, bywa bardzo cenna. Wspomnienie, zdjęcie, opowieść, wypowiedzenie imienia — to wszystko może być znakiem, że zmarły nie został wymazany z pamięci. Ból nie znika przez milczenie. Czasem właśnie mądre wspominanie pomaga go unieść.
Każdy przeżywa żałobę inaczej. Jedni płaczą od razu, inni długo funkcjonują jakby automatycznie. Jedni chcą rozmawiać, inni potrzebują ciszy. Jedni wracają do obowiązków szybko, inni długo nie potrafią odnaleźć się w codzienności. Nie ma jednego właściwego sposobu przeżywania straty. Dlatego wsparcie nie powinno polegać na narzucaniu schematu, ale na uważności wobec konkretnego człowieka.
Być obok w żałobie to nie znaczy naprawić czyjś ból. Nie da się cofnąć śmierci ani jednym zdaniem usunąć pustki. Można jednak sprawić, że osoba cierpiąca nie będzie musiała nieść tego bólu całkowicie sama. Czasem największą pomocą jest spokojna, wierna obecność: bez pośpiechu, bez oceniania, bez tanich pocieszeń. Obecność, która mówi: „nie zabiorę Ci bólu, ale nie zostawię Cię z nim samego”.
