STSport

Arnold Schwarzenegger- człowiek z najlepiej ukształtowaną sylwetką na świecie obala mity dotyczące współczesnej kulturystyki; przyznaje się do zażywania narkotyków, niesystematycznego snu oraz zapominania o regularnym stosowaniu witamin. Zapraszamy do przeczytania rozmowy przeprowadzonej przez Petera Manso z Arnoldem Schwarzeneggerem (przekład na podstawie materiałów zawartych w sierpniowym wydaniu Oui z 1977 roku)

Kulturystyka przeszła daleką drogę od czasów Charlesa Atlasa. Uświadamia nam to sylwetka Arnolda Schwarzeneggera. Przy wzroście wynoszącym 188cm i wadze 109 kg Arnold szczyci się 144cm klatką piersiową, pasem o obwodzie 78cm i bicepsem osiągającym poziom 56cm. Przez 6 lat z rzędu, zwyciężał w konkursie Mr. Olympia, otrzymując najbardziej prestiżową nagrodę w świecie kulturystyki. A teraz, w wieku 29 lat, Schwarzenegger, pragnie zostać gwiazdą filmową. Na chwilę obecną pojawił się w dwóch produkcjach: „Niedosyt” niedocenionym filmie Boba Refelsona, w którym jedną z głównych ról zagrała Sally Field oraz w dokumencie „Kulturyści” przedstawiającym kulisy konkursu Mr. Olympia z 1975 roku, w którym Arnold Schwarzenegger zdobył swój ostatni tytuł. Film powstał po to by obalić stereotypowy wizerunek kulturystyki postrzeganej przez pryzmat homoseksualizmu, sterydów, oraz narcyzmu. Mimo panującego braku zgodności krytyków w kwestii wartości filmu, większość zgadza się z opinią, że postać Schwarzeneggera ma wielkie znaczenie oraz wpływ na kulturystyczny świat.

W młodości, gdy mieszkał w Grazie, grał w piłkę nożną, biegał oraz trenował zapasy. Zawsze sprawiał wrażenie osoby posiadającej większą energię od swoich rówieśników i już w wieku 15 lat określił sobie cel zdobycia tytułu mistrza świata kulturystyki. Wbrew woli rodziców i bez akceptacji swoich przyjaciół, poświęcił swoje życie treningom, które łącznie osiągały poziom 6 godzin dziennie.  W wieku 19 lat przeprowadził się do Monachium, gdzie niebawem zdobył tytuł mistrza Europy w kulturystyce. Następnie w 1969 roku przeszedł na zawodowstwo, zajmując drugie miejsce podczas zawodów Mr. Olympia. Rok później był już zdecydowane najlepszy zostawiając konkurencję daleko w tyle.

Schwarzenegger zbudował niezwykłą sylwetkę, stanowiącą wyjątkowe osiągnięcie w skali globalnej. W niezwykły sposób potraktował także stereotypy trwale powiązane ze sportem, wzbudzając jednocześnie zachwyt jurorów (m.in. Jackiego O. który istotnie przyczynił się do sukcesu premiery „Kulturystów” w Nowym Jorku). Łącząc ordynarność zachowania z wrodzonym sprytem i inteligencją Arnold obala pogląd, według którego prawdziwy kulturysta to idiota lub homoseksualista. W dodatku sam dowodzi, że samodyscyplina jest zbędna, a alkohol, narkotyki i żywność Fast Food jest dopóty w porządku dopóki jesteś w stanie podążać bez przeszkód do wyznaczonego celu. Sekret Schwarzeneggera jest powszechnie znany. Kulturysta twierdzi, że sukces w kulturystyce jest pochodną zarówno potencjału fizycznego jak i mentalnego: ”Powiązanie obydwu – miejsca oraz określonego ćwiczenia niezależnie od tego czy jest to wyciskanie sztangi, rozmowy biznesowe czy nawet seks”. Ironia przekracza tutaj wszelkie granice. W erze pop psychologii, Werner Erhard, Dr. Wayne, wielebny Moon oraz inni próbowali wszystkiego, by osiągnąć to co zrealizował Schwarzenegger – połączyć ciało i umysł redefiniując istotę samoświadomości.

Arnold Schwarzenegger to postać łącząca w sobie ogromny potencjał fizyczny ze stylem życia określanym potocznie, jako postawa „bez kompromisów”. Po kilku tygodniach wspólnej trasy z Arnoldem Peter Manso stwierdził: „Z początku doszedłem do wniosku, że zajmie mi trochę czasu przyzwyczajenie się do jego potężnej sylwetki, na szczęście wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. W rzeczywistości nie wydaje się taki ogromny, chociaż na pewno nie jest typem faceta, z którym chciałbyś rozpocząć bójkę. Należy do tego pamiętać, że wywodzi się z Europy i posiada nienaganne maniery oraz poczucie humoru, mimo ciągłej ochoty do nieustannych dyskusji na temat wyjątkowości jego sylwetki, będącej zapewne efektem 6-letniego pobytu w Kalifornii. Nigdy wcześniej nie miałem odwagi zapytać kogokolwiek o rozmiar jego penisa. Oczywiście nie było to moje pierwsze pytanie.”

Oui: Większą część swojego życia spędzasz zmieniając swoje ciało we wzorzec doskonałości. Dlaczego? Czym jest dla ciebie posiadanie najlepiej ukształtowanej sylwetki na świecie?

Schwarzenegger: To oznacza, że jestem kimś wyjątkowym. Emocje, które motywują mnie do bycia najlepszym kulturystą na świecie nie są inne od tych, które towarzyszą innym sportowcom pragnącym dążyć do perfekcji w tenisie, boksie czy jakimkolwiek innym sporcie. Z kulturystyką zetknąłem się dopiero w wieku 15 lat, moi rodzice myśleli, że oszalałem angażując się w dyscyplinę, która w Austrii, wtedy, praktycznie nie istniała. Planowali nawet wysłać mnie do psychiatry. Nie dostrzegali potencjału drzemiącego w tym sporcie, ja go widziałem, ćwicząc intensywnie dwie lub trzy godziny dziennie.

Oui: Sądziłeś wtedy, że kulturystyka przyniesie Ci ostatecznie sławę i pieniądze?

Schwarzenegger: Nie, niezupełnie. Właściwie to koncentrowałem się na zdobyciu mistrzostwa świata w kulturystyce. Z biegiem czasu zacząłem sobie uświadamiać, że jest dla mnie szansą wyrwania się z Austrii, ucieczką od codzienności. W miejscu, z którego pochodziłem ludzie spędzali czas na rozmowie przy filiżance kawy, wiedziałem, że takie życie nie jest dla mnie. Mój ojciec był szefem miejscowej policji i prowadził zwyczajne życie. Byłem mocno zdeterminowany by ułożyć sobie życie wychodzące poza ramy pracy od godziny dziewiątej do siedemnastej. Sport był w tym przypadku moją jedyną szansą.

Oui: Ale czy w tym czasie, znałeś jakiegokolwiek kulturystę, który był w stanie utrzymać się wyłącznie z kulturystyki?

Schwarzenegger: Był taki facet, nazywał się Reg Park. Jest anglikiem i obecnie mieszka w Johannesburgu, RPA, był moim idolem. W magazynach kulturystycznych przedstawiano go jako biznesmena oraz gwiazdę show biznesu.  Połączenie tych dwóch cech wywarło na mnie tak ogromne wrażenie, że jedyną rzeczą, o której wówczas myślałem było jak najszybsze zwycięstwo w konkursie Mr. Universe. Głównym utrudnieniem realizacji celu, była ogromna przewaga amerykańskich kulturystów. Do moich czasów każdy Mr. Universe pochodził z Ameryki i jak się później okazało, byłem pierwszym, który złamał dotychczasowe reguły.

Oui: Na czym opierała się przewaga amerykanów? Była to kwestia posiadania większych funduszy?

Schwarzenegger: Nie, chodziło przede wszystkim o pewność siebie. W tej kwestii amerykanie zdecydowanie dominowali, zachowywali się tak jakby tytuł był do nich przypisany. Natomiast w Austrii, mentalność była zupełnie inna; wygranie z amerykanami było nie do pomyślenia. Do czasu ukończenia 15 roku życia miałem już wizję, w której deklasuję całą swoją konkurencję na scenie. W rzeczywistości, nie miałem nawet bladego pojęcia jak scena, na której miałem zwyciężyć wygląda, jednak wyobrażałem siebie stojącego na niej, pozującego i wygrywającego.

Oui: To było objawienie, sen?

Schwarzenegger: Raczej sen, chociaż nie pojawił się w typowych okolicznościach, w nocy. To było coś w rodzaju wizji, tak jak gdybyś słyszał osobę mówiącą: „Spotkałem Jezusa, rozmawialiśmy, teraz wiem jakie jest moje powołanie i jakie mam cele do zrealizowania”, i czuje się ona spokojna, nie jest już więcej dręczona przez niepewność – tak mniej więcej wyglądał mój przypadek.

Oui: Kiedy wizje twojej przyszłości zaczęły znajdować potwierdzenie w życiu?

Schwarzenegger: W wieku 18 lat, będąc jeszcze w armii, wystartowałem w kulturystycznych mistrzostwach europy i wygrałem. Były to moje pierwsze zawody i pomimo tego, że przyporządkowany zostałem do kategorii juniorskiej, czułem się jak King Kong, tak jakbym już otrzymał tytuł Mr. Universe, co z resztą stało się faktem rok później. Z resztą sam tytuł nie był dla mnie tak ważny jak zmiana stylu życia, którą ze sobą przyniósł. Do tego momentu mieszkałem w Monachium i obracałem się w grupie ludzi prowadzących nocny tryb życia, a więc imprezowiczami, prostytutkami, właścicielami pubów, barów, sam miałem dziewczynę, która była striptizerką. Byłem niewinnym chłopcem z odległego miasteczka, w Monachium szybko dojrzałem. Niedługo później amerykański promotor przekonał mnie do przenosin i występów w Stanach.

Oui: Imprezowanie i picie przeszkadzało ci w treningach?

Schwarzenegger: Nie, ponieważ spędzanie miłe czasu nie jest tak szkodliwe dla mięśni jak może się to wydawać. Ludzie ciągle pytają mnie o samodyscyplinę. Samodyscyplina to coś, co wykorzystujesz by czegoś nie robić, gdy musisz się zmuszać.

Oui: A więc dźwigasz dziennie 5 lub 6 ton dla przyjemności?

Schwarzenegger: Tak, bo chcę. Dyscyplinujesz siebie, by regularnie spożywać śniadanie, lunch czy obiad? Jasne, że nie – pojęcie dyscypliny – nie ma tutaj zastosowania. Musiałem utrzymywać samodyscyplinę by uczyć się angielskiego, nigdy by trenować?

Oui: Nigdy nie musiałeś się zmuszać?

Schwarzenegger: Nigdy; przynajmniej w sposób, jaki większości osób może się wydawać. Kocham kulturystykę. Wpływa pozytywnie na mnie, mentalnie i fizycznie. Podczas wytężonych ćwiczeń dochodzi się do punktu, w którym kolejne powtórzenia powodują ból i nie jesteś w stanie ćwiczyć dalej, ciało zaczyna drżeć i wiesz, że musisz walczyć. Wtedy pojawia się satysfakcja: pokonywanie granic. Tak pojawia się ból. Tak też zamieniasz się w zwycięzcę. Jeśli nie jesteś w stanie przetrwać okresu bólu, tego martwego punktu, nigdy nie będziesz w stanie konkurować z najlepszymi, nie dasz rady.

Oui: Jak radzisz sobie z bólem?

Schwarzenegger: Czekam kiedy się pojawi i mówię sobie, że go pokonam, ponieważ tylko nieliczni to potrafią. Zupełnie tak jak w innym sporcie: Musisz osiągać to czego inni nie potrafią i jedynym środkiem spełnienia tego jest przekroczenie własnych granic.

Oui: Masz partnera treningowego?

SCHWARZENEGGER: Tak. Pomaga mi przetrwać okres, gdy pojawia się ból. Mamy bliskie relacje – bliższe niż w większości małżeństw – partner (przyp. red) musi wyczuć, gdy obawiasz się obciążenia oraz wiedzieć, kiedy odciążyć trening, ponieważ nie możesz sobie dać rady. Opiekuje się twoim ciałem tak jak gdyby było jego własnym. Czasami twój organizm jest wycieńczony: Próbujesz podnieść określony ciężar, mimo usilnych prób nie jesteś w stanie go wynieść, wtedy właśnie partner pomaga ci delikatnie byś mógł sobie z nim poradzić. Stoi za tobą i swoimi palcami podnosi gryf, przechyla szalę na twoją korzyść, umożliwiając pokonanie ciężaru, a z kolejnym powtórzeniem jego pomoc okazać się może jeszcze cenniejsza.

Oui: Zaledwie palcami na gryfie?

Schwarzenegger: Tak, pomaga wyłącznie palcami. Czasami podnosi 5 funtów, czasami jeden, tworzy to jednak ogromną różnicę. Jest osobą, która pomaga, opiekuje się Tobą i dodaje ci swojej energii. Cała atmosfera, klimat: Dwoje walczących by wygrać. Stajecie się jednością. Trenujecie i nikt nie jest w stanie wam przeszkodzić – tak właśnie to działa.

Oui: Wygląda na to, że relacje z twoim partnerem treningowym są na tyle silne, że nie masz za wiele energii na inne związki.

Schwarzenegger: Nie, mój trening należy do siłowni, kropka. Gdy z niej wychodzę, wszystko się zmienia. Żyłem z kobietą przez pięć lat, była mądra, uczyła języka angielskiego w college’u w Kalifornii. Ostatecznie rozeszliśmy się, gdy zdecydowałem się na show biznes, na jej decyzję nie wpłynęły moje treningi.

Oui: Jednak, ciągle opowiadasz o treningach, tak jakby były najważniejsze.

SCHWARZENEGGER: Tak i nie. Czasami dochodzisz do momentu, w którym mówisz sobie, ”Robi się zbyt intensywnie.” Twój partner może mieć lekkie obawy przed kolejnym ćwiczeniem, ponieważ naciskasz na niego za bardzo, żartujesz sobie z niego i ćwiczysz z kimś innym lub coś w tym stylu.  Później sam przekonuje się do wytężonych ćwiczeń. Najlepszym przykładem, który jestem sobie w stanie przypomnieć jest dzień, w którym Franco Columbu pojawił się na siłowni i przykucnął w przysiadzie z obciążeniem 225kg na ramionach i nie mógł wstać. Ktoś musiał zdjąć trochę obciążenia. Przypomniałem mu, że osoby z Nowego Jorku oglądały wielkiego Franco Columbu, najsilniejszego kulturystę świata, uginającego się pod 225kg. „Franco”, mówię mu „to jest żenujące. Wiele osób ogląda cię w akcji i uważają, że artykuły w magazynach kulturystycznych opisujących twoje fenomenalną siłę to brednie.” Rozejrzał się i odetchnął ciężko, więc naciskałem dalej. Założyłem się z nim, przy wszystkich, o 20 dolarów, że nie będzie w stanie wykonać kolejnego powtórzenia i następnie zaoferowałem kolejne 50 dolarów, jeśli spróbuje wykonać 8 powtórzeń. „Gówno”- krzyczał- „Kilka tygodni temu wykonywałem podobne ćwiczenie i mogę je powtórzyć dzisiaj”. Wziął kilka głębokich wdechów i wrócił, aby wykonać dziesięć powtórzeń z tym samym obciążeniem – nie osiem, a dziesięć. Myślisz, że jego organizm się zmienił? Nie; jego ciało pozostało niezmienne, moc także, jednak był zmotywowany. Wyrwał ciężar i zaczął z nim kucać i powstawać bez końca, tak jakby miał osiągnąć 50 powtórzeń.

Oui: Czy jesteś w stanie przesadzić w treningu?

SCHWARZENEGGER: Przetrenowałem mięśnie klatki piersiowej, ścięgna w kolanach, w udach, miałem nawet operację ratującą mój staw kolanowy. Generalnie, albo pozwalasz swoim mięśniom na regenerację albo dostajesz zastrzyki kortyzonu. Kontuzje zdarzają się, gdy przesadzisz z zamierzeniami, zwłaszcza, gdy jesteś King Kongiem i podnosisz ciężary przekraczające możliwości twojego organizmu. Jednocześnie, mogę stwierdzić, że kulturyści znajdują czas, także na rozrywkę. Dużo imprezujemy i pewnego razu na siłowni Gold’s w Wenecji (stan Kalifornia), gdzie wszyscy trenujemy – pojawiła się czarnoskóra, naga dziewczyna. Wszyscy rzuciliśmy się na nią i zabraliśmy ją na piętro, gdzie porządnie się zabawiliśmy.

Oui: Gang Bang?

Schwarzenegger: Tak, ale nie wszyscy, jedynie ci, którzy potrafią pieprzyć się na oczach innych. Nie każdy to potrafi. Niektórym wydaje się, że ich penisy są za małe, więc nie są w stanie „stwardnieć”. Laski w pobliżu to przeszkoda, rozpraszają w intensywnym treningu. Dają ulgę, a po wszystkim możesz zabrać się za poważne rzeczy.

Oui: Co myślisz o sobie, gdy spoglądasz w lustro? Czy twoje ciało traktujesz jak coś odrębnego, jak obiekt?

Schwarzenegger: Ciało traktuje zarówno obiektywnie, a także jako integralną część mojej osoby. Nie mówię „Arnold, jak wyglądasz?” ale raczej „Sprawdźmy jak to ciało prezentuje się dzisiaj przed lustrem.” W sensie zawodowym, muszę się od niego odizolować by pozostać krytycznym wobec niego. Nie krytykuję siebie, krytykuję swoje ciało.

Oui: Z tak doskonałą budową jak twoja, krytyka wydaje się być nie na miejscu.

Schwarzenegger: Z perspektywy kulturysty, moja sylwetka była w doskonała, gdy wygrywałem swój ostatni tytuł; wtedy czułem, że mogło być jeszcze lepiej. Prawdą jest, że miałem doskonałe proporcje, jednak ważyłem jedynie ok. 103kg, a nie jak chciałem, czyli 108kg, po prostu chciałem być większy. Jeśli utrzymasz proporcje, większe rozmiary są zawsze lepsze. Podstawową zasadą jest utrzymanie przyrostu wagi przy jednoczesnym zachowaniu proporcji i symetrii.

Oui: Oznacza to, że waga 135kg zawsze będzie lepsza niż 108kg?

Schwarzenegger: Nie, ponieważ waga ta nie będzie pasować to mojego wzrostu. Mam 188cm wzrostu i waga na poziomie 108kg jest dla mnie optymalna.

Oui: Czy twoja głowa nie wyszłaby poza skalę proporcji przy tej wadze?

Schwarzenegger: Nie. Problem ten można w łatwy sposób rozwiązać. Wystarczy, że zapuścisz włosy i głowa będzie wydawać się większa. Z resztą, podczas zawodów, jurorzy koncentrują się wyłącznie na twojej sylwetce. Naprawdę spore grono zdobywców Mr. Universe było najzwyczajniej paskudne.

Oui: Czy rozmiar twojego penisa jest w dysproporcji do rozmiarów twojego ciała?

Schwarzenegger: No cóż, to zależy co rozumiesz przez dysproporcję. Penis nie jest mięśniem, więc nie rośnie w stosunku do barków, lub powiedzmy do klatki piersiowej. Ćwiczenia nie spowodują, że stanie się większy, to jest pewne. Nigdy też nie słyszałem o kulturyście, który starał się swoje przyrodzenie powiększyć.

Oui: Naprawdę?

Schwarzenegger: Naprawdę, chociaż w moim przypadku, kobiety mówią mi, że są ciekawe o jego rozmiar – sam wiesz, dziewczyny które próbują być szokujące lub są napalone. Słyszę różnego rodzaju reakcje, między innymi: „Oh ranisz mnie; jesteś taki duży.” To nic nie znaczy. Penisy kulturystów są takich samych rozmiarów jak u zwykłych mężczyzn.

Oui: Wiele osób twierdzi, że kulturyści widzą w swojej sylwetce instrument do podrywania lasek. Czy to prawda?

Schwarzenegger: Twierdzisz, że zasadniczą motywacją rozbudowy mojej sylwetki jest podrywanie dziewczyn? To jest po prostu śmieszne. Uwierz, mi są o wiele prostsze metody na to by umówić się z dziewczyną. Oczywiście, korzystam ze swoich atrybutów, gdy mogą się okazać się przydatne. W innym przypadku sylwetka staje się jedynie tematem do konwersacji.

Oui: Wprawia Cię to w zakłopotanie?

Schwarzenegger: Wcale. Mogę rozmawiać o swoim nosie, zębach lub akcencie – wszystko, co pozwoli utrzymać konwersację. Dziwny natomiast jest sposób, w jaki kobiety reagują na moje ciało. 50 procent reaguje na nie pozytywnie od razu, kolejne 25 – 30% potrzebuje czasu by przyzwyczaić się do moich rozmiarów i uświadomić sobie, że moje mięśnie są takie same jak u innych, tylko większe. Cześć kobiet jednakże stwierdza – ”Jesteś za duży dla mnie; Nie podoba mi się to.”

Oui: Jaki rodzaj kobiet uwodzi cię?

Schwarzenegger: Nie jestem w stanie ich kategoryzować. Podrywają mnie kelnerki, stewardessy, nauczycielki – pomyśl, było wiele nauczycielek, kobiety powszechnie postrzegane za wykształcone i inteligentne. Często zdarza się tak, że kobiety pracujące umysłowo pociągają faceci potężni i umięśnieni.

Oui: Czujesz się wykorzystywany przez takie kobiety?

Schwarzenegger: Nie, czułbym się wykorzystany, gdybym nic z takiej znajomości nie miał. Jeśli dziewczyna uderza do mnie mocno i mówi ”Podobasz mi się, chce cię z tobą pieprzyć”, decyduje tylko czy mi odpowiada. Jeśli tak, zabieram ją do domu i upewniam się, że dostaje to, o co prosiła. Termin wykorzystanie nie znajduje w tym przypadku zastosowania.

Oui: Czy kontrola, jaką posiadasz nad własnym ciałem wpływa pozytywnie na życie twoje życie seksualne?

Schwarzenegger: Nie mam żadnych problemów ze swoją seksualnością, jednak jestem pewien, że niektórzy kulturyści mają kłopoty z seksem i oczywiście rozbudowana sylwetka im w tym nie pomaga. Mimo to, jeśli kontrolujesz własny organizm, z pewnością posiadasz sporą przewagę w sferze damsko-męskiej. Wieź między ciałem i umysłem jest ważna zarówno dla udanego życia intymnego jak i udanego treningu. Jeśli zakładam, że będę trenował uda, a potem łydki, to następuje prosta komunikacja typu umysł-łydki, umysł-uda, umysł-to, umysł-tamto. Tak samo jest z uprawianiem seksu – umysł – penis. Musi istnieć powiązanie. Musisz sobie uświadomić, że dysponujesz własnym ciałem. Dziewięćdziesiąt procent ludzi, nie uświadamia sobie, że posiadają coś poniżej poziomu głowy. Wydaje im się, że głowa unoszona jest przez jakąś tajemniczą maszynę, nie są świadomi, że jest to ich własne ciało, z którym powinni żyć w harmonii.

Oui: Stirling Moss, brytyjski kierowca wyścigowy, uważa, że nigdy nie zdecyduje się na seks noc przed wyścigiem, ponieważ wyssałby z niego siły umożliwiające konkurencyjną jazdę. Czy zasada ta stosuje się do kulturystów, powiedzmy, wieczór przed konkursem Mr. Olympia?

Schwarzenegger: Uprawiam seks, ponieważ mam swoje własne powody. Nie jestem w stanie spać przed zawodami, więc siedzę całą noc, a więc zamiast gapić się w sufit, mogę kogoś znaleźć do łóżka.

Oui: Nie powoduje to spadków formy?

Schwarzenegger: Nie, dlaczego? Od dziesięciu lat rozbudowuję swoją sylwetkę. Nie strącę jej w ciągu jednej nocy. Moss i inni nawiązują raczej do kwestii mentalnych: Jeśli wydaje ci się, że istnieje coś, co jest w stanie wpłynąć na twoją formę fizyczną, tak się stanie. Seks uspokaja, dzięki niemu posiadam większą kontrolę. Tak samo jest w przypadku moich przyjaciół, którzy uprawiają profesjonalnie kulturystykę. Początkujący kulturyści uważają, że muszą spać przynajmniej 10 godzin dziennie, starają się uprawiać seks maksymalnie 3 razy w tygodniu, jednak, ostatecznie większość z nich uświadamia sobie, że to wszystko jest gówno warte. Nieważne czy śpisz dwie czy dziesięć godzin, kochasz się kilkanaście razy w tygodniu lub wcale, jesz trzy posiłki czy pięć, pod koniec tygodnia wyglądasz dokładnie tak samo, nie ma żadnej różnicy.

Oui: A więc wyznajesz własne zasady?

Schwarzenegger: Dokładnie. Znam kulturystów, którzy obawiają się uprawiać seks czy nawet praktykować inne sporty, ponieważ boją się wyrządzić szkodę swojemu ciału. To jest głupota. Jaka jest więc pożyteczność kulturystyki, jeśli jej do niczego nie wykorzystujesz? Podczas konkursu Mr. Olympia w 1972 roku, za kulisami, mieliśmy dziewczyny obciągające laski, a później każdy z nas wyszedł i wygrał. Nie zwracałem na to uwagi; Właściwie to wyszedłem na scenę i czułem się jak King Kong.

Oui: Ta sprawa z King Kongiem – to pewnego rodzaju oddziaływanie na psychikę twojego otoczenia tak by wiedziało, że jesteś królem?

Schwarzenegger: Przez ostatnie pięć lub sześć lat, nie musiałem tego robić, ale robiłem takie numery na siłowni by nie było wątpliwości, że jestem najlepszy. Siłownia Gold’s wydała na świat dwunastu Mr. America oraz trzech konkurentów próbujących odebrać mi tytuł Mr. Olympia. Co robię, to pozwalam im czuć satysfakcję. Mówię facetowi, że nigdy nie wyglądał lepiej, że jest genialny, fantastyczny. „Twoje barki!” Jak udało cię się uzyskać taką opaleniznę i proporcje? Jestem spokojny o twoje miejsce w zawodach; pokonasz Franka; A może i nawet Corney’a. Bez problemu pokonasz konkurencję. Jestem pewien, że pokonasz wszystkich – i zajmiesz drugie miejsce.”

Oui: Są jakieś reguły, co robić a czego nie podczas zawodów?

Schwarzenegger: Oczywiście; jednak, gdy stajesz się gwiazdą wszystko i wszyscy są po twojej stronie. Tak jak w przypadku Ali Mohammeda, nawet gdy zagrał nieczysto na ringu, nikt nie brał tego na poważnie. Dla przykładu, nie powinieneś rozmawiać, gdy pozujesz, łamałem tą zasadę notorycznie, co dekoncentrowało innych. Gdy przechodziłem od póz obowiązkowych do pozy prezentującej biceps, odwracałem się do gościa obok i mówiłem, ”Jaka szkoda, kiepsko wygląda” lub działałem odwrotnie, udając, że jestem słabszy, by upewnić go, że jest jedynym możliwym zwycięzcą. Pewnego razu, odesłałem mojego konkurenta za scenę. Był ogromny, fantastyczny, a publiczność szalała zarówno za nim jak i za mną, tak więc ostateczny wynik nie był przesądzony. Po około 15 minutach pozowania, powiedziałem mu, że mam dość i powinniśmy obydwaj zrezygnować i odejść. Zgodził się, odwrócił i odszedł, ja pozostałem. Nie spodobało się to widzom i tak właśnie wygrałem swój pierwszy tytuł Mr. Olympia w 1970 roku.

Oui: Ile procent kulturystów to geje?

Schwarzenegger: Udział procentowy gejów jest taki sam, prawdopodobnie, jak wszędzie indziej. Większa część kulturystów jest normalna, zwykłe chłopaki, chociaż cześć z nich do życia nie podchodzi zbyt poważnie. Wielu mieszkających w Kalifornii to punkowie, bądź plażowicze wylegujący się na słońcu podnoszący poziom bezrobocia.

Oui: Większość ludzi myśli, że kulturyści ostatecznie stają się przerośnięci, przytłumieni swoją masą mięśniową. Czy to prawda?

Schwarzenegger: Ogólna definicja bycia przerośniętym opisuje stan, w którym posiadasz tyle mięśni, że nie masz możliwości swobodnego poruszania się. Nie znam kulturysty spełniającego takie warunki. W rzeczywistości wielu z nich jest całkiem aktywna w innych dyscyplinach sportowych. Columbu, dla przykładu, zdobył tytuł mistrzowski w boksie. Ken Waller był futbolistą, a Mike Katz grał nawet dla nowojorskich the Jets. Robbie Robinson biega w sprintach na 100 jardów i osiąga czas 9.3 sekund. Rosjanie podnosili ciężary przygotowując się do Olimpiady w takich konkurencjach jak pchnięcie kulą, rzut młotem. Amerykanie również podążyli podobną drogą. Jest też rosyjski czempion w podnoszeniu ciężarów – Aleksiew. Czy wiesz, jakiej szybkości wymaga wyrwanie i udźwignięcie 320kg lub 360kg obciążenia oraz wyniesienie go ponad głowę? Aleksiew nie jest w stanie biegać, ponieważ waży 170kg, jest to waga, jaka jest niezbędna by poradzić sobie z takim ciężarem. Mistrz olimpijski w dziesięcioboju, Bruce Jenner, jest jednym z najlepszych atletów świata. W przygotowaniach do olimpiady, trenował podnoszenie ciężarów przez dwie godziny każdego dnia, robiąc przysiady z obciążeniem na poziomie 225kg. Idea posiadania przerośniętej muskulatury to jedynie mit.

Oui: Jesteś w stanie obiektywnie spojrzeć na ciało innych tak jak robisz w swoim przypadku?

Schwarzenegger: Nie, oceniam sylwetki odmiennie na siłowni niż te, które widzę gdzie indziej. Dla przykładu, wiele kobiet wydaje się mieć kompleksy, gdy umawia się ze mną, ponieważ wydaje im się, że powinny być w podobnej formie do mnie. Jeśli mają nadwagę, czują się niepewnie, nie rozumieją, że nie patrzę na nie w ten sam sposób tak jak na siebie. Jestem zawodowym kulturystą; nie trenuję wyłącznie dla zdrowia. 95% osób trenujących na siłowni, robi to dla zdrowia, i wiąże się z zupełnie odmiennym podejściem. Na ile mi wiadomo, taka motywacja jest nic nie warta; w innym przypadku zrezygnowałbym z picia. Moje napoje proteinowe przygotowuje z Whiskey. Ludzie twierdzą, że jestem szalony, ale ja taki po prostu jestem. Jeśli jestem naćpany, to jest wyłącznie moja własna sprawa.

Oui: Zażywasz narkotyków?

Schwarzenegger: Tak, trawkę oraz hasz, żadnych ciężkich. Rzecz w tym, że robię to co lubię. Nie odbija mi na punkcie własnego zdrowia. Wiem, że powinienem brać witaminy, ale na co dzień o połowie z nich zapominam. Nie lubię nosić ze sobą sterty buteleczek. Gdy wychodzę z siłowni, zapominam o kulturystyce. Każda dziewczyna, nawet ta, która straciła na formie jest w stanie podniecić mnie, nie będę wahał się by umówić się z nią. Jeśli dobrze się kocha, może nawet ważyć 70kg, nie ma to znaczenia.

Oui: Czy denerwuje Cię bliski kontakt z mężczyznami na siłowni.

Schwarzenegger: Wcale. W okresie, gdy trenowałem piłkę nożną w wieku 14 lat, pierwszą rzecz, którą robiliśmy przed wyjściem na boisko był masaż nóg swojego kolegi z drużyny; to było coś normalnego. Nikt z nas nie myślał o byciu gejem, bezsprzecznie, podobnie jest z kulturystami. Faceci nie powinni czuć się jak gej z powodu chęci utrzymania ładnie wyglądającej sylwetki. Inna sprawa: Ostatnio pozowałem dla magazynu przeznaczonego dla gejów, spowodowało to niemałe zamieszanie. Wrzawa ta nie miała na mnie żadnego wpływu. Homoseksualiści walczą z tego samego rodzaju stereotypami, co kulturyści: Ludzie posługują się tymi samymi, błędnymi wyobrażeniami zarówno w stosunku do nich jak i do nas. Nie mam absolutnie żadnych uprzedzeń w stosunku do środowiska homoseksualistów, chociaż poglądy na temat gejów w naszym środowisku są podzielone, ja nie mam z tym problemów.

Oui: Czy obecnie istnieje większa akceptacja dla pokazywania swojego ciała publicznie, będącej pośrednim efektem rewolucji seksualnej lat sześćdziesiątych?

Schwarzenegger: Tak, mieszkam w Ameryce zaledwie 8 lat, powoli wszystko zmienia się na lepsze. Zachodzi to także w Europie. Ludzie mają więcej tolerancji dla ciała.

Oui: Tolerować to jedna rzecz, ale co spowodowało, że pozowałeś dla Muzeum Whitney?

Schwarzenegger: Kobieta z The New York Times tworzyła dzieło inspirowane kulturystyką. Przyszła do nas na siłownię i poprosiła Corneya oraz mnie o zapozowanie w muzeum. Wiedziałem, że jest to doskonały pomysł. Zawsze chciałem pokazać ludziom, że praca nad sylwetką podobna jest rzeźbiarstwu, skorzystałem, więc z okazji by pokazać, że kulturystyka może przyjmować formę sztuki. Po wszystkim, wiele osób pojawiło się za kulisami i gratulowało nam występu, twierdząc, że nigdy wcześniej nie postrzegało kulturystyki w ten sposób.

Oui: Nie czułeś się jak maskotka występując przed The East Side ladies?

Schwarzenegger: Nie. Czułem się świetnie, ponieważ byłem pierwszym sportowcem, który prezentował wyniki swojej pracy w formie dzieła sztuki, które w moim przypadku przyjęło postać sylwetki.  Podsumowując, był to wielki sukces. Jedyna rzecz, która doprowadza mnie do furii to ludzie próbujący wkręcić mnie w imprezy. Sam wiesz śmietanka z Beverly Hills, która za wszelką cenę pragnie pojawić się na okładkach brukowców.

Oui: Teraz, gdy zrezygnowałeś z udziału w profesjonalnych zawodach i skupiłeś się na aktorstwie, nie potrzebujesz wsparcia publiczności Hollywood?

Schwarzenegger: Jeśli na takiego rodzaju publiczności musiałbym się opierać, byłbym przykrym, nieuleczalnym przypadkiem. Nie wybieram przyjaciół z powodu ich popularności. Jon Voight, Warren Batty, Silvester Stallone – poznałem ich i są wspaniali. Stallone na poważnie interesuje się kulturystyką, a Jack Nicholson zorganizował dla mnie przyjęcie urodzinowe po zakończeniu zdjęć na planie filmu „Niedosyt”. Wszyscy moi znajomi kulturyści byli tam, aktorzy, ciężarowcy, karatecy oraz pisarze – było naprawdę świetnie. Inne imprezy, na których ktoś próbuje cię wykorzystać – nie dziękuję.

Oui: Czy podchodzisz poważnie do planów związania się z zawodowym aktorstwem?

Schwarzenegger: Tak, chodzę na zajęcia do szkoły aktorskiej i jestem przekonany, że jest to zawód, który chce wykonywać. W tej chwili poszukuję odpowiednich ról.  Jestem już całkiem pewny, jakie będą. Znasz nowelę Hemingway’a The Killers? Chciałbym zrobić jej remake, zagrać postać ściganą przez dwóch gangsterów – Swede’a. Jestem świadomy, że na świecie jest tylko jeden, niepowtarzalny Arnold oraz że nigdy wcześniej takiej osoby na nim nie było, a także, że nie sprawdzę się  grając role negatywne. Robert De Niro zabijający w Taksówkarzu, to doskonałość, jego aparycja, powoduje, że ludziom podoba się jego kreacja. Natomiast, w moim przypadku takie role nie wchodzą w rachubę, jestem duży i dlatego muszę grać role przeciwne do mojej sylwetki. W rozwoju swojej kariery nie powinieneś nikogo naśladować. Jedyna rzecz, którą będę robił, to rzeczy nieoczekiwane. Nieważne czy będzie to rola w The Killers czy coś innego, prawdopodobnie zagram ofiarę.

 Tłumaczenie: (Wojciech Stachura dla STSPORTpl)

3 komentarze so far.

  1. sdsf napisał(a):

    Zakompleksione, bezwartościowe góry mięsa. Do porządnej, uczciwej roboty się weźcie, a nie tylko wstrzykujecie sobie chemię w mięso i prężycie mięśnie przed lustrem jak nastoletnie chłopczęta, próbujące mięsakami podnieść sobie samoocenę. Chęć ustrzymania ładnie wyglądającej sylwetki to objaw homoseksualizmu. Ogółem, tego typu osiłkowie nie są żadnym materiałem do prowadzenia wywiadów, ponieważ nic wartościowego nie są w stanie powiedzieć. Jedynie wyświwechtane frazesy i prosta, potoczna, tępawa mowa.

    • Wasd napisał(a):

      Czytam twoaja wypowiedz i czuje w kazdym twojm slowe ogromana zazdrosc.”zakompleksione”zakompleksiony to ty jestes pajacu jebany bo bys tego tu nie pisal „bezwartosciowe kupy miesa” oni cos osiagneli nie to co ty imbecylu pierdolony.oni maja wlasie uczciwa robote jakbys nie wiedzial tempaku.piszac dalej takie głupoty nie wiesz widoczenie co to jest homoseksualizm.Mowia o rzeczach wartosciowych to ee kazdy kto se tym interesuje, jezeli cie to nie interesuje yo wypierdalaj po chuj to czytasz i jeszcze sie kurwa udzielasz nic ci to nie da jedynie wyladujesz swaja zazdrosc jebany zakompleksiony pajacu

    • themazpat napisał(a):

      Ktoś tu jest mocno uprzedzony, do tego nie wie czym jest homoseksualizm. Kulturystyka to sport jak każdy inny a Arnold jest przykładem jak wiele można w tym sporcie osiągnąć oraz, że na maniakalnym dbaniu o ciało jednak świat sie nie kończy. Bawi mnie gdy ktoś hejtuje ludzi którzy osiągnęli sukces, połączyli pracę z pasją i spełniają się w tym co robią i co czyni ich trochę bardziej szczęśliwymi od przeciętnego Kowalskiego. Może to zazdrość, że taki „narcyz nic nie robi, pomacha hantelką i już”… sorry ale nawet na sterydach trzeba zapierniczać na siłowni i wcale nie jest lżej, jedynie organizm się szybciej regeneruje ale ćwiczyć dalej trzeba bardzo ciężko.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.