STSport

Portal STSPORT przeprowadził wywiad z nietuzinkowym człowiekiem, właścicielem szkoły sztuk walki KSW Triumfator Senseiem Robertem Musierowiczem…



Na stronie swojego klubu napisałeś że pierwsze treningi nie należały do najłatwiejszych. Cytuje „Treningi były bardzo ciężkie i wyczerpujące – dosłownie mózg się gotował”. Nie zadawałeś sobie pytań typu – Po co mi to wszystko ?

Fascynację sportami walki zaczęła się u mnie od obejrzenia „Wejścia Smoka” z Brucem Lee w 1982 .Rodzice rodzice przemycili mnie wtedy do kina na ten film, gdyż nie był on dozwolony dla dzieci. Treningi rozpocząłem jeszcze tego samego roku. Trafiłem do sekcji Shotokanu. Potem zainteresowałem się piłką nożną na Włókniarzu, a w 1988 roku zacząłem regularne treningi kickboxingu w sekcji pana Kwaśniewskiego, gdzie trenowałem przez rok. Prawdziwe piekło przeżyłem jednak trenując karate Kyokushin. Te treningi ukształtowały mnie jako wojownika.

„Karate wychowało mnie, a ja wychowuję poprzez Karate” – ten cytat również widnieje na witrynie internetowej klubu. Jakie wartości starasz się przekazać swoim uczniom?

Karate w moim życiu pojawiło się dlatego, iż poszukiwałem uduchowionej sztuki walki. Od najmłodszych lat jak sięgam pamięcią pochłaniałem książki o honorowych czerwonoskórych Indianach czy walecznych rycerzach. Rozpalały moją wyobraźnię, chciałem być tak samo silny waleczny i sprawiedliwy jak bohaterowie tych opowieści. Wychowywałem się w biednej, ale uczciwej robotniczej rodzinie. Mieszkałem z rodzicami na 17 metrach kwadratowych, więc jako chłopak nie miałem zbyt wiele prywatności. Nie miałem co ze sobą robić, a rodzice ciężko pracowali od rana do wieczora. Sporo czasu spędzałem na ulicy, a  na ulicy jak to na ulicy trzeba mieć twarde i szybkie pięści.  Chciałem być dobry w bójkach , a nawet rządzić na ulicy na której mieszkałem. Trenując karate zacząłem stopniowo wpajać sobie wartości jakie mieli w swoim kodeksie honorowym oficerowie  polscy, oczywiście ci przedwojenni.

Zasady, które sobie wbiłem do głowy to nikogo się nie bać, zawsze mówić prawdę i dotrzymywać danego słowa. Kodeks honorowy, którym się kieruję nie pozwala mi na bycie złym człowiekiem na oszukiwanie , kradzież czy brak szacunku dla drugiego człowieka, bo tak naprawdę to jeżeli nie szanujesz drugiego człowieka nie szanujesz sam siebie.  Podczas treningów karate mój Sensei Maciej Sokołowski zawsze powtarzał „ Zło, które czynisz wraca do ciebie z potrójną siłą.”

Dlaczego wybrałem karate nie kickboxing?  W mojej opinii kickboxing był dla mnie jakiś za miękki, więc  za namową kolegi poszedłem na trening karate Kyokushin prowadzony właśnie przez wspomnianego Senseia Maćka Sokołowskiego.  To był czad. Tego właśnie szukałem. Na treningach była normalna masakra. Każdy wychodził stamtąd na czworakach. Tak ekstremalne treningi dzisiaj skończyłyby się prokuratorem nasłanym przez jakiegoś rozmiękczonego małolata. Wtedy to było jednak normalne. Treningi ponad granice możliwości ludzkich mnie ukształtowały. Jak to mówią przez pot, krew i łzy do mistrzostwa. Trenując u Sokołowskiego rozwijałem się wszechstronnie. Miałem treningi boksu, zapasów, judo, a sparingi w formule Kyokushin knockdown były bardzo mocne i zawsze walczyliśmy bez ochraniaczy.  Podczas treningów nie piliśmy również żadnych płynów, gdyż odbierane to było jako dyshonor.

Mike Tyson twierdzi że walka to starcie umysłów, a nie ciał. Zgadzasz się z tym?

Tyson ma całkowitą rację. Walka to gra umysłów. Przygotowanie fizyczne, siła szybkość nic ci nie dadzą jak się obsrasz przed swoim przeciwnikiem.  Dlatego wielu młodych ludzi sięga dzisiaj po sterydy, żeby się szybko  napakować i straszyć swoim wyglądem. Prawda jest jednak o nich bardzo smutna. Oni się boją walczyć. To tchórze w nasterydowanym opakowaniu.

Wróćmy jeszcze na chwilę do twoich początków. Powiedziałeś że gdy dostałeś się pod skrzydła Sensei Macieja Sokołowskiego, stał się on dla Ciebie „nauczycielem życia”. Ty również starasz się pełnić taką role dla swoich uczniów?

Na zajęcia do mnie przychodzą studenci, robotnicy, prawnicy, policjanci ludzie z różnych środowisk. Moja rola jako trenera nie kończy się jednak na treningu. Jestem do dyspozycji dla moich uczniów przez cały czas. Nierzadko sprawdzam małolatów w szkole i napominam ich za lenistwo czy nieuctwo. Swoim postępowaniem muszę dawać przykład, a wyznawanej filozofii nie naginam do życia, tylko życie podporządkowuje wyznawanym zasadom. W klubie jestem po to, by spełniać marzenia moich uczniów, a ich zwycięstwa stają się wtedy również moimi zwycięstwami, a ich porażki są też moimi porażkami. Wychowuję ich, uczę i przyjmuję te pozytywne jak i negatywne elementy jakich doświadczają w życiu.

Słyszałem, że występowałeś również w teledysku o sztukach walki?

Tak to prawda, miałem okazję uczestniczyć w tego rodzaju produkcji. Był to teledysk grupy Ługo/Redzi „Współcześni Gladiatorzy”. Toczyliśmy, wtedy autentycznie walki w klatce, z których to wybrane sceny użyto w tym teledysku. W tajemnicy powiem, że w teledysku tym oprócz mnie i Senseia Jarka Stanisławskiego uczestniczyło czterech zawodowców z MMA, z czego dwóch miało za sobą walki dla najbardziej prestiżowej organizacji MMA w Polsce.

Myślisz że nadejdą czasy, gdy MMA będzie sportem Olimpijskim?

Myślę, że MMA będzie olimpijską dyscypliną, ale jeszcze dużo wody w Wiśle musi upłynąć zanim to nastąpi. To przyszłościowa sprawa.

Czy zawsze można przyjść do twojego klubu i oprócz treningu zapytać też o porady i wskazówki ?

Tak jak mówiłem wcześniej zawsze jestem do dyspozycji swoich uczniów. Nie jestem pazerny na kasę, bo droga pieniądza jest drogą upadku, a w bezinteresowności tkwi zbawienie jak pisał Camus. I tym się w życiu kieruję.

Na koniec naszej rozmowy, chciałbym Cię zapytać o ostatnie sukcesy twoich podopiecznych.

Moi uczniowie odnoszą sukcesy zarówno w amatorskim MMA i w karate. Mamy sukcesy na Pucharze Polski, Mistrzostwach Polski w karate Kyokushin. Jedna z moich podopiecznych zdobyła srebrny medal na Pucharze Krajów V4 na Słowacji. Moi zawodnicy startowali również na Mistrzostwach Europy w karate Kyokushin w Holandii, gdzie bili się z czołówka holenderskich fighterów walczących na co dzień w zawodowej formule K-1. Niektórzy moi podopieczni oprócz amatorskiego MMA mają również na koncie zawodowe walki w tej formule. Jest tego naprawdę sporo  i dlatego personalnie nie będę wymieniał pojedynczych osiągnięć, aby kogoś nie pominąć i w ten sposób nie skrzywdzić.

Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów na polu zawodowym

15 komentarzy so far.

  1. Skw prawda napisał(a):

    Podobaja mi sie jego motta i podejście do życia z tego co mówi to twardy gość który wie co w trawie piszczy ale mysle że za zło popełnione wraca z podwójna siła nie potrójna bo to byłaby przesada tak samo jak dobro wraca

  2. punisher napisał(a):

    Dobra bajka.Z jakiego komiksu jest ten tekst?. Znam tego jegomościa. Podczas walk z równorzędnymi partnerami ucieka z maty. Nie mówiąc o ćwiczących którzy posiadają umiejętności nieznacznie wyższe!:) (jeżeli w przypadku tego mistrza można mówić o umiejętnościach). Kolejny nadęty bufon, próbujący kupić swoją gadką i wyssanymi z palca faktami ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia na ten temat. Co za jaja?

    Punish

  3. Boggi napisał(a):

    Punisher nie pisz bzdur,bo ci Robert konkurencję zrobił.Przezyc tego nie mozesz,ze u niego wiecej osób trenuje niz u ciebie. Wiem,że twój smieszny klubik przy Trauguta 18 nie idzie biedny Stolarku- Punisherze i nie masz na czynsz. Jak taki twardy jestes to wpadni na Tuwima 34 i wykaz sie twardzielu,a nie plujesz na ludzi ukrywajac sie pod komiksowymi pseudonimami. Daleko nie masz Twardziel w internecie, nie zasługujący na stopien jaki posiada buhahaha. Za twoje umiejstnosci u nas miałbys gora 5 kyu,a gdzie 1Dan.Kto ci go dal i za co???

  4. Koko napisał(a):

    Stolarek to te niby karateki co na moniuszki tez mieli sekcje? przeciez to zenada jakas była

  5. Punisher napisał(a):

    Jeżeli poziom dyskusji i dyskutujących odpowiada poziomowi mistrza i ćwiczących tam ludzi, to pozostaje tylko jedno adeptom karate-ucieczka z pogróżkami z takiej grupy gdzie pieprz rośnie. Lepiej łowić ryby, pograć w szachy lub iść do lasu. Powrót do epoki kamienia łupanego to za mało:)

  6. Parane napisał(a):

    Punisher jak prowadzisz konkurencję to jakie możesz mieć zdanie na temat konkurencji? a z ciebie co za zawodnik? gdzie walczyłeś? na jakich zawodach walczył Jończyk,instruktor bez żadnego doświadczenia w walce? to kpiny jakieś czy co? trenujecie kyokushin czy balet,bo mnie to raczej na balet wygląda.Musier trzyma się starej szkoły kyokushin,ostra zajeżdżalnia, co trening walki.A u was co? Kata i tsuki.Żenada!

    • Punisher napisał(a):

      Galopujesz jak koń bez uzdy, odrobinę zdrowego rozsądku. Jest artykuł powyżej?, Jest możliwość wyrażania opinii ten temat?Ponadto konkurencja dobrze rozumiana i traktowana wszystkim wychodzi na dobre. Wypisujesz na temat osób, które nie są tematem dyskusji oraz odnosisz się do tematów które sam z siebie rozpoczynasz. Ochłoń trochę, nabierz dystansu, przeczytaj jeszcze raz o czym mowa i dopiero wtedy pisz na temat.

  7. konha napisał(a):

    Ziarno od plew zostało oddzielone. Oliwa nieżywa ale zawsze sprawiedliwa i wypływa na wierzch. Wypowiedzi obrońców wielkiego guru jak teraz się mają do stanu rzeczywistego ? Są nijakie, czas jak zawsze jest najlepszym weryfikatorem słowa mówionego i pisanego.Do przedszkola panowie!!

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.