STSport

Na początku artykułu, pragnę podkreślić, że moim celem nie jest atakowanie którego kolwiek z zawodników, plucie jadem, a merytoryczne ukazanie hipokryzji bohaterów mego artykułu.

Obserwując od dawna scenę polskiego MMA zdążyłem wyrobić już sobie zdanie na temat tego jakby nie było – trudnego środowiska. Ostatnie wydarzenia na polskim podwórku jednak spowodowały, że pewnym nie można być niczego w tym gronie, a samo MMA jest nieprzewidywalne nie tylko w samej płaszczyźnie walki. Cóż, konsumpcjonizm aby tylko dobrze sprzedać swój produkt, wyścig szczurów i pozerstwo to jest to, co niszczy ten piękny sport, ale do rzeczy…

Mam na myśli ostatnią „sieczkę” Marcina Najmana z Pawłem Trybałą, albowiem stężenie absurdu i hipokryzji w tym całym „konflikcie” sięgnęło już tak niebotycznych wyżyn, że przemieniło się co prawda w dość przykry – nie mniej jednak kabaret. Paweł Trybała, chce uchodzić jak sam powiedział za „przykład dla młodzieży” więc wybuchł i nazwał Najmana takimi pięknymi epitetami jak „pozer” , „gruba parówa”, czy „ciągnij mi lachę”. Popularny „El Testosteron” natomiast odpowiedział „Trybsonowi” epitetami w stylu „Ty cwelu, konfidencie, kapusiu” etc. Który z nich, naprawdę wie co mówi, spoglądając w lustro?

Nie narzucam nikomu zdania ale sami oceńcie czytelnicy – czy Paweł Trybała nie ośmieszył się wyzywając Najmana od pozerów (pomijam czy miał rację czy nie) samemu za to biorąc udział w reality show, publikując zdjęcia na swoim Fan Page jak trzyma za tyłek swoją partnerkę życiową, mało tego – publicznie wklejając swoje własne zdjęcie niemal, że nago, budząc zgorszenie nawet na swoim profilu?

Pawle „Trybsonie” Trybało czy Ty swoją postawą nie przypominasz właśnie kogoś, to powszechnie nazywany jest pozerem, pozując na większości zdjęć muskulaturą? Ile osiągnąłeś dotychczas w MMA, czy w sporcie ogólnie, iż już teraz wklejasz zdjęcia z niemal każdego twojego dnia, ba- z dziećmi i żoną, jakbyś conajmniej osiągnął tyle, że dostał byś się do UFC… Brutalna rzeczywistość jest jednak taka, że w chwili obecnej „Trybson” zabłysnął (i to tylko dla niektórych) jedynie udziałem w programie na antenie komerycyjnej telewizji. Oczywiście – fajne jest to, jak sportowiec aktywnie żyje ze swoimi fanami na facebooku, ja to cenię i szanuję, natomiast w indywidualnym przypadku Pawła Trybały – mimo, że osobiście lubię tę postać, ale jego prowokacja Najmana ewidentnie trąci mi  pozerką na kilka kilometrów, pomysłem na autopromocję (choć kiepską), a nazwanie kogokolwiek przez Pawła akurat POZEREM – to już trzeba nazwać kabaretem.

Nie lepiej wygląda to w postaci Marcina Najmana, a kto wie czy nie gorzej. Człowiek ten tak się pogubił w swoich postawach, działaniach że brakło by masek w sklepie dla przebierańców, albowiem „El testosteron” wykorzystał już wszystkie. Cofnijmy się w czasie do roku 2013, jak Najman publicznie krytykował Artura Szpilkę, za jego postawę w stosunku do Krzysztofa Zimnocha, udzielając Krzyśkowi poparcia. Minęło kilka lat, a teraz Marcin sam atakuje (pomijam już kto zaczął) Trybsona używając takich właśnie epitetów jak Artur Szpilka w kierunku do Krzysztofa, będąc współautorem dokładnie takiego samego „show”, a może nawet jeszcze większego….

Jesteś Marcinie organizatorem różnych przedsięwzięć charytatywnych, promowałeś się swego czasu jako dobro duszny altruista, przy czym obecnie publicznie nazywasz kogoś „cwelem”, „kapusiem” przeklinając w obecności kamer. Gdzie sens twoich działań i postaw? Warto także wspomnieć, iż te same określenia których Marcin użył w stosunku do Trybsona, padły  w stronę i jego osoby, a sam Najman publicznie się do nich nigdy nie odniósł. Mianowicie – Dawid „Cygan” Kostecki publicznie stwierdził, iż Marcin Najman to „konfident”, podpierając się dowodem w postaci tzw”papieru”, podkreślając że jest tego pewny w 100%! Mało? Jedziemy dalej. Przyjaciel Marcina, nie kto inny jak Andrzej Gołota kilka lat temu odwiedził w zakładzie karnym Artura Szpilkę, odradzając Arturowi zabawę w „grypserkę”, i skupienie się tylko na karierze sportowej, zaskakując tym samego „Szpilę”, a na tyle że ich spotkanie zakończyło się przed czasem. Skoro Marcinie jesteś taki „sztywny i kumaty” (przynajmniej w tym okresie…) to nie przeszkadzają Ci owe przytoczone fakty? Cóż, Marcin Najman przyjmował już tyle osobowości, że prawdopodobnie on sam, nie wie kim naprawdę jest, bo gdyby wiedział – to jako co by powiedzieć, ale inteligentny człowiek przysłowiowo „spalił by się wstydu”. Kolejną możliwą opcją to brak ku boku Marcina, jego wielkiego mistrza – Ś.P Jerzego Kuleja, który to prowadził go przez życie i karierę sportową, doprowadzajac swego podopiecznego do walki z Andrzejem Wawrzykiem, ale moim zdaniem, odnosząc również wielki sukces pedagogiczny. Marcinie Najmanie zadaje Ci kolejne pytanie – sądzisz, że twój mistrz który spogląda z góry na Ciebie, jest z dumny z twojego zachowania?

(Dawid Kostecki o Marcinie Najmanie od 7:10)

Konflikty w sportach walki, „akcje” na konferencjach, ważeniach się zdarzają dość często, ponieważ środowisko to ze swojej natury jest specyficzne. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że konflikty zawodników w tej dyscyplinie dodają jej swoistego uroku, nie mniej jednak takiej sieczki na konferencji akurat PL MMA się nie spodziewałem, choć tak bardzo się z niej uśmiałem. W moim odczuciu organizacja Mirosława Oknińskiego przez lata swojej działalności uderzała w prawdziwość, robiąc swoje imprezy czysto sportowe, choć to wcale nie oznacza, że słabe medialnie. Czy jednak ostatnimi wydarzeniami na konferencji w Toruniu PL MMA dało się pochłonąć w konsumpcyjny wyścig szczurów po sukcesie KSW Coloseum, co gorsza bazując na hipokryzji swoich „aktorów”?

„Za….ć Ci ze słomki ptysiowej” – to powiedzenie ma szansę przejść do historii, ale jakie wnioski mogą wyciągnąć nowi fani MMA, oglądając takie sceny jak ta z konferencji PL MMA? Na te pytania odpowiedzcie już sobie sami drodzy Czytelnicy.

Leave a Reply