STSport

Wywiad rzeka – taką rozmowę da się przeprowadzać tylko z tzw: człowiekiem orkiestrą. Jednocześnie materiał ten, ma prawo ubiegać się o miano rozmowy – co najmniej miesiąca na naszej stronie, choć trochę przecież wywiadów już przeprowadziliśmy, także tych serii  „Odkrywamy karty„.                                                                                                                                  Poruszliśmy mnóstwo spraw i prawda jest taka, że to nie tylko materiał dla ludzi związanych ze sportami walki –  było o vlogowaniu, historii karate, narodzeniu się na nowo, prawdziwej pasji, a nawet o dostępie do broni!

Przed państwem:

  • Dietetyk w czterech specjalizacjach
  • Pierwszy w kraju i jeden z trzech instruktorów World Combat Association
  • Instruktor samoobrony i technik interwencji dla Security Consulting w Brzegu
  • Trener fitness o specjalności ćwiczeń siłowych
  • Pracownik ochrony osób i mienia
  • Czarny pas JuJutsu Combat Spetsnaz Global
  • Czarny pas Karate Kyokushin
  • Trener klasy C karate kyokushin IBK
  • Autor popularnego kanału You Tube o sportach walki, prowadzonego razem z Bratem Bartoszem.
  • Autor strony Sekrety Karate, na której, razem z Bratem, przywraca zaginioną wiedzę o tej sztuce walki.
  • Założyciel Akademii Walki
  • Organizator corocznego Festiwalu Sztuk i Sportów Walki w Lewinie Brzeskim
  • Członek kadry narodowej na Mistrzostwa Świata Ochrony Osobistej IBF Kijów 2016
  • Pretendent do tytułu Mistrza Świata Kyokushin IBK 2016 Haga, Holandi
  • Pretendent do tytułu Mistrza Świata Kyokushin IBK 2017 Haga, Holandia
  • Jedyny w Polsce prywatny uczeń Gerard`a Gordeau.

Czyli nikt inny jak DAMIAN LASZUK W WYWIADZIE RZECE SPECJALNIE DLA STsport.pl. Zapraszamy!

Witam Cię Damianie. Przedstaw się czytelnikom STsport.pl oraz powiedz co u Ciebie słychać, bo od czasu kiedy się ostatnio widzieliśmy, minęło już parę ładnych miechów. Używając twojego sloganu z kanału – bawisz się dobrze i rośniesz w siłę? 🙂

Witam Grzegorzu, witam wszystkich śledzących portal STsport. pl Mam się przedstawić, ale już powiedziałeś jak się nazywam, więc nie zostawiłeś mi wiele pracy ? Jednak moim zdaniem określa nas to, co robimy. Nasze czyny mówią kim jesteśmy. Zatem przybliżę czym się zajmuję.
20 lat temu treningi sportów walki zacząłem od Karate Kyokushin. Na chwilę obecną trenuję co mogę, włącznie z posługiwaniem się bronią biała, jak noże, pałki itp. i palną. Walczę w dowolnej formule jaka się nadarzy i pozwoli mi na to sytuacja życiowa. Jestem instruktorem sportów walki, bezpieczeństwa osobistego, fitness ze specjalizacją w ćwiczeniach siłowych, trenerem personalnym, dietetykiem w kilku specjalizacjach, instruktorem samoobrony i technik interwencji. Prowadzę kilka stron na facbook`u i kanałów YT, oraz rozwijam linię naturalnych suplementów i odżywek sygnowaną moim nazwiskiem. Gdyby nie kilka zakrętów życiowych, w tej chwili miałbym już dwa doktoraty. Przede wszystkim jednak robię co mogę, by być jak najlepszym Ojcem dla moich córek, w czym poniekąd pomagają wszystkie moje pasje.
Faktycznie od naszego ostatniego i pierwszego zarazem spotkania, trochę upłynęło wody w Wiśle ? Od tamtego momentu zmieniło się całkiem sporo. Dostałem szanse pracy w ochronie osobistej, poznałem kilka nadzwyczajnych osób m.in. Człowieka – Legendę wręcz Policyjnych jednostek antyterrorystycznych. Jeśli jakimś trafem tu zajrzysz Janusz, to gorąco Cię pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za Twoje rady.
Walczyłem też o pas Mistrza Polski Polskiej Federacji Kick-Boxingu w K1. Pierwszy raz w życiu też złamałem żebro, więc na brak wrażeń nie narzekam. Z resztą, o moją dobrą zabawę i mocne wrażenia na co dzień dbają dwa małe rozbójniki i jedna wredna zołza. Żona, Kocham Cię! ?

Mimo, iż masz za sobą ogromną bazę doświadczeń w sportach walki, szczególnie w karate, to dopiero niedawno zacząłeś zawodowe starty w najpopularniejszych formułach  – K1, na debiut w MMA zaś ciągle jeszcze czekasz. W związku z tym, opowiedz o swoich ostatnich zawodowych walkach – na jakich galach i z kim rywalizowałeś, oraz jakie były powody twojej decyzji o angażu we wszechstylowej walce wręcz.

Mój zawodowy debiut nastąpił w sumie dość dawno. Był to Super Fight z Cem`em Senolem, Mistrzem Świata Shidokan. Później walczyłem z nim o pas mistrzowski organizacji International Budo Kai Gerarda Gordeau w formule knockdown karate kyokushin. Kolejna zawodowa, walka to kolejne starcie o pas IBK, tym razem z Mano de Kok. Natomiast pierwsza walka zawodowa w „poważanej i popularnej formule” była w Holandii na zasadach K1. Moim przeciwnikiem był Louison Loizu. Mocny przeciwnik i znany, bo walczył na galach Eurosportu. Musiałem się wycofać ze względu na kontuzję a szkoda, bo był do zrobienia i byłby ładny punkcik w moim sportowym CV. Kolejna gala i nasze spotkanie zarazem to WLC1. Miała być w formule MMA i do tego się szykowałem przez dwa miesiące, z nastawieniem na moje najsłabsze strony, czyli parter. Kolejni przeciwnicy się z różnych dziwnych powodów wykruszali. Ostatniemu nawet chciałem oddać swoją gażę z walki, byleby tylko móc wejść do klatki. Na tydzień przed walką dostałem informację że jeśli w ogóle chcę walczyć, to zostaje już tylko K1 na dodatek z 10 kilo cięższym przeciwnikiem.
Przez chwilę miałem zagwozdkę ponieważ przygotowywałem się pod kompletnie innym kątem dodatkowo borykałem się z dwoma urazami. Pęknięta lewa kość łokciowa i pęknięty prawy piszczel. W MMA można to obejść, ale w K1 tracę jakieś 30% swojego arsenału. Tym nie mniej wychodząc z założenia utylitarnego; na ulicy nie ma możliwości wyboru do walki dnia kiedy jest się w pełnej dyzpozycji; zaakceptowałem walkę. Wybrałem się na jeden trening na tarczach do trenera Cezarego Podrazy, następnie wygrałem walkę na początku drugiej rundy.
No i ostatnia moja walka. Pas Mistrzowski PFKB w K1. Niestety znowu nie dane mi było być w pełnej dyspozycji, a na drodze do pasa stał bardzo doświadczony zawodnik z sercem do walki. Trzy tygodnie wcześniej miałem trudny okres w pracy i kilka zarwanych nocek. Dwa tygodnie przed walką poważnie zachorowałem, tydzień przeleżałem w łóżku, po czym wybrałem się na trening do trenera Podrazy, później zrobiliśmy kolejny kilka dni później. Forma nie była tragiczna, ale przeciwnik dobry i stawka wysoka. Na domiar złego Bratu w ostatnich chwili zmienili grafik służby i nie mógł ze mną jechać, zatem walczyłem bez narożnika. Tym razem nie dałem rady pokonać przeciwności. Jednak wiem, że przyjdzie jeszcze pora na mój pas mistrzowski. Parafrazując Joannę Jędrzejczyk – „Ja już jestem Mistrzem, tylko jeszcze nie pasowanym”

A skąd moja decyzja o walce w MMA? Dostałem propozycję, więc przyjąłem. Tylko tyle. Każda walka rozwija, każde starcie na dowolnych zasadach poprawia umiejętności. Walczę w tym czym mogę i co mi zaproponują. Boks, K1, Muay Thai, MMA, kyokushin. Byleby walczyć, byleby być lepszym niż wczoraj.

No właśnie, wspomniałeś o swoich mistrzowskich pojedynkach w karate. Zatem, jako karateka czujesz się zawodnikiem spełnionym?

Jeszcze nie. Muszę wygrać walkę z przynajmniej jednym z moich rywali w dotychczasowych walkach o pas. Z Cem’em przegrałem głównie przez własną ambicję, czy też może głupotę. Gerard Gordeau powiedział, że nigdy go nie pokonam. Powiedział że „jaja” mam chyba największe na świecie, bo podejmuję walkę z każdym ale brakuje mi techniki i obycia na profesjonalnych ringach. Technikę nadrobiłem do tego stopnia, że nawet on był pod wrażeniem. Niestety obycia jeszcze nie. Jego słowa natomiast tak mnie zdenerwowały, ze powiedziałem sobie, iż nie tylko wygram z Cem’em ale zrobię to na jego warunkach. I nawet bylem bliski celu tylko wyszedł brak narożnika, ponieważ brat nie mógł ze mną jechać, a w narożniku Cem’a stał sam Gerard. To on właśnie rozgryzł mnie i zmienił plan walki Cem’a na trzecią rundę, w połowie której zostałem wyliczony po kolanie. Jestem pewien jednak, że dam rade pokonać i zawodnika fizycznie i jego narożnik taktycznie. Na przegranej z Mano zaś zaważył błąd sędziego ringowego. Zatrzymał walkę i w trakcie tłumaczenia przeniósł rękę z klatki przeciwnika do mnie, co Mano uznał za sygnał do wznowienia starcia. Podczas gdy ja skupiałem się na zrozumieniu słów sędziego bo mówił cicho a był olbrzymi ryk na hali, otrzymałem low kick na luźną, prosta nogę. Ledwo dałem rady ustać po tym trafieniu. Była ta końcówka czwartej rundy. Od tamtego momentu była równia pochyła.

Zostając jeszcze przy karate, to słyszałem twoją wypowiedź w której to stwierdziłeś, że karate współczesne, a te pierwotne to dwa inne światy. W jaką więc stronę zmierza współczesne karate według Damiana Laszuka?

Tak, zupełnie różne światy. W oryginale karate było jak mieszanka obecnego MMA i krav magi, tej wojskowej z Izraela oczywiście, a nie popłuczyn z domieszką czarnej magii serwowanych na świecie w tym i u nas w Polsce. Karate ma najlepszą mechanikę ruchów do walki w zwarciu, a to wszystko niszczy się przez przekładanie tego na sportową walkę w dystansie. Kata to prawdziwa skarbnica wiedzy o uniwersalnych rozwiązaniach w walce. Wszystko w zgodzie z ludzka biomechaniką, anatomią, fizjologią, psychologią, anatomią i neurologią. Pamiętasz może film Equilibrum z Christianem Bailem i opis gun-kata? Mówi się tam, że na podstawie analiz strzelanin opracowano pozycje i ustawienia strzelca które maksymalizują jego celność, zadawane obrażenia, ale też i bezpieczeństwo. Takie są właśnie kata karate a właściwie ich zastosowania. Do tego boli mnie jak ludzie się z nich śmieją ale rozumiem to doskonale. Sam się z nich śmiałem i uważałem za zbędne jednak jak mogłem uważać inaczej, jeśli mój instruktor nie miał o nich bladego pojęcia. Jak ludzie mogą coś o nich wiedzieć skoro 90% karateków na świecie nie ma o nich pojęcia i uczą czegoś co obok karate nawet nie leżało. Do pewnego stopnia przywrócił sens karate właśnie Oyama pomimo, że formuła knockdown również obecnie – znacząco odbiega forma od pierwowzoru. Dzięki niemu wrócila realność starcia, a na początku nie było jakichkolwiek stref i technik zakazanych. Uderzano w twarz, obalano i kopano na ziemi. Aczkolwiek z wielu względów teraz walka w kyokushin jest mocno okrojona. Jednak widać trend poszukiwania zaginionej wiedzy. Coraz więcej ludzi szukając skuteczności zerka na miedzy innymi na moje i mojego Brata rozważania o prawdziwym znaczeniu ruchów kata. Na YT można zobaczyć świetnie zmontowane materiały pokazujące jak najlepsi zawodnicy UFC używają ruchów które widzimy w kata karate. Zatem jestem dobrej myśli. Za kilkadziesiąt lat przejmiemy władzę nad światem ?

Jesteś również vlogerem o tematyce sportów walki, technik samoobrony – jaka idea przyświecała Ci zakładając kanał? Czyż to zwiększenie rozpoznawalności, naturalnej reklamy za pomocą internetu, czysta pasja do sportów walki, a może chęć nauki dla innych?

Jeszcze ogólnie pojętego treningu, zdrowia, żywienia, suplementacji, zapobiegania urazom i naprawianiu ich ?

Idea? Żadna szczególna. Nikt o tych rzeczach nie mówił, więc ja zacząłem. Robię co jest do zrobienia, bo nie ma nikogo innego. Jakby był, to pewnie bym się nie udzielał.
W kraju jestem razem z Bratem pierwszym człowiekiem, który mówi o prawdziwym znaczeniu ruchów kata karate.
W temacie bezpieczeństwa osobistego, chyba tylko combat 56 mówi coś sensownego, ale materiałów mają mało. Całą reszta „ekspertów” Krav Magi, combatów itd. wygaduje takie rzeczy, ze gdyby to ode mnie zależało, to bym ich do paki wsadził za stwarzanie zagrożenia dla zdrowia i życia. Wiesz, jak ktoś udziela porad odnośnie pieczenia ciasta i są one złe, to niedobre ciasto oddasz teściowej. Kiedy złe porady dotyczą bezpieczeństwa, obchodzenia się z nożem itd. to wylądujesz w pace, albo w prosektorium. Żadna z tych opcji mi się nie podoba. W temacie jest dwóch moich ulubionych asów na Polskim YT, którzy twierdzą, ze obrona przed atakiem nożem jest prosta, jeden twierdzi, że z jego dvd w miesiąc po 20 minut dziennie nauczysz się walczyć z kilkoma przeciwnikami. Lista bzdetów jest długa…
Resztę naszego nowatorstwa zostawię. To co powiedziałem daje pogląd na sprawę. Podsumowując, robię to bo nikt inny tego nie robi.

Jakie masz plany dotyczące kanału? Dawno nie widziałem tam nowych filmów z analizami technicznymi, natomiast wzmianka o tym, iż za pewne materiały widzowie będą musieli zapłacić obiła mi się o uszy. Powiedz coś więcej na ten temat.

Plan jest taki, że ma się rozwijać a podstawowa wiedza ma wychodzić do ludzi, bo podstawy powinien znać każdy dla zdrowia, bezpieczeństwa swojego i swojej rodziny. Nagrania płatne wprowadzimy. Będzie w nich wiedza bardziej szczegółowa. Po pierwsze tak jest taniej dla ludzi, bo już za cenę kosztów dojazdu na spotkanie z nami można będzie uzyskać sporo wiedzy. Po drugie można sobie wtedy wybrać tylko te zagadnienia które nas interesują. Po trzecie muszę z czegoś żyć i mam rodzinę.

Masz również duże doświadczenie jako trener – opowiedz o twoich sukcesach na tej płaszczyźnie.

Sukcesy trenerskie? Dołożyłem swoją cegiełkę do medali moich podopiecznych na turniejach rangi ogólnopolskiej w BJJ, kyokushin, kickboxingu. Pracuję też indywidualnie z ludźmi. Najbardziej zapadł mi w pamięć Grzesiek. Jak się zjawił u mnie ważył ponad 130 kilo, a jego psychika była w rozsypce. Po roku jest królem imprezy, waży 100 kg, a kondycję ma na poziomie zawodniczym. Nawet go namówiłem na start w turnieju i to w dwóch formułach. Grappling i kyokushin knockdown, W obu zdobył medale. Także pozdrowienia Grzegorzu! ?
No i moi podopieczni z YT. Cieszy kiedy ktoś pisze, że postanowił wypróbować nasze porady i bardzo mu pomogły w treningu, albo wręcz zmieniły jego życie [bo i takie opinie otrzymywałem].
Frajdę sprawiają mi wszystkie rzeczy które robię. Dla tego je robię ?

Damianie – jako, że uczysz również posługiwania się bronią – uważasz, że dostęp do broni w Polsce powinien być znacznie ułatwiony? W dobie współczesności modne stają się hasła głoszone takie organizacje jak np: ROMB. Jakie więc masz na ten temat zdanie?

Sprawa odrobinę skomplikowana. W skrócie tak, uważam, ze powinno być łatwiej, aczkolwiek teraz też nie jest trudno pozwolenie na broń zdobyć. Trzeba tylko poudawać kolekcjonera, czy sportowca ? Przede wszystkim powinno być więcej strzelnic, aby ludzie mogli się z bronią zaznajomić. Nie jest to oczywiście konieczne, ale dla własnego przede wszystkim bezpieczeństwa warto znać mechanikę i zasadę działania narzędzia. Teraz podobno każdy powiat ma mieć strzelnicę. Uważam, że to kolejny krok w dobrą stronę, ponieważ Polacy jako naród przez około ćwierć milenium mieli dostęp do broni zakazany albo ograniczony i to niestety odbiło swoje piętno na sposobie myślenia. Każdy obywatel nie pozbawiony praw powinien móc posiadać broń. Uprzedzając pytania Twoje, a wątpliwości czytających, cała działalność przestępcza z użyciem broni palnej odbywa się przy użyciu broni ze źródeł nielegalnych. Słynne masakry w USA dzieją się na terenach gdzie posiadanie broni jest zakazane. Zakaz, jak każda reguła, dotyczy praworządnych obywateli, ponieważ tylko oni, my, te zasady respektują. Bodajże 90% wszystkich strzelanin dzieje się tam na 5% ulic, zbiegiem okoliczności, zamieszkałych w większości przez, i tutaj wykażę się odrobiną poprawności – Afroamerykanów. Powszechny dostęp do broni dla obywateli, jedyne co robi, to poprawia bezpieczeństwo społeczeństwa

Z tego co mówisz, poświęciłeś sportom walki praktycznie całe swe życie. Czy można zatem ująć, iż spory walki są twoją duszą jak i ciałem?

Moją duszą i ciałem jest prawda i samodoskonalenie pod każdym względem. Może się ono dokonać jedynie poprzez prawdę. Cognostetis veritatem, et veritas liberabit vos. Na sporty walki trafiłem przypadkiem. Brat mając 4 lata zapisał się na karate i mnie namówił ? Jednak była to odpowiednia droga do podążania. Tylko w sportach walki prawda jest tak ważna. Tylko tutaj okłamywanie siebie jest karane nieuchronnie i natychmiastowo. Jeśli zlekceważysz jakiś element wyszkolenia, okłamując się, że jesteś wystarczająco dobry pod tym względem, to przeciwnik szybko zweryfikuje stan faktyczny. Walka jest najlepszym sposobem samodoskonalenia. O ile chcesz się doskonalić.
Żyję dla prawdy, poszukuję jej, oddycham nią. Poświęciłem wiele dla niej ale ostatecznie jeszcze nigdy mnie nie zawiodła i wiem, że jeśli tylko będę robił tak dalej to dalej będę zawsze miał rację ? Jednym z moich powiedzeń, drogowskazów jest „Jeśli czegoś się wstydzisz, to tego nie rób. Jeśli już to zrobiłeś, to nie wstydź się o tym powiedzieć”. Tylko tak można stać się lepszym.

Piękne słowa Damianie, uznanie. Ale zarazem, z drugiej strony czyż nie widzisz jak branża sportów walki przesiąknięta jest hipokryzją, wszechobecnym show biznesem, kłamstwem i propagandą? Jakie przyczyny byś mógł wskazać tego zjawiska? 

Hipokryzją przesiąknięci są hipokryci. Oni są wszędzie. Za to, że osiągają takie sukcesy i lansują ten styl bycia należy mieć pretensje do widowni. Prawo podaży i popytu. Ludzie niby narzekają, ale tego chcą wiec zostawiają pieniądze. Ludzie uwielbiają telenowele brazylijskie. Nad głębszymi przyczynami tego zjawiska, psychologią publiki, chyba nie ma sensu się rozwodzić. Należy się przyzwyczaić, że tak jest i ewentualnie wziąć pod uwagę chcąc wielkiej kariery.

Jesteś jedynym w Polsce prywatnym uczniem Gerarda Gordeau. Widziałem się z legendarnym zawodnikiem na gali WLC 2, ale zapomniałem zapytać się mistrza, czy byłeś dobrym uczniem 🙂  Zatem analogicznie, zapytam Ciebie – jak Ty wspominasz pracę z legendą UFC i Kyokushin?

Gerard Gordeau – kolejny mój ojciec.

Wiele rzeczy mnie nauczył, zarówno z życia jak i z walki. Niesamowity człowiek. Bardzo otwarty, prosty, uczciwy.
Ludzie z całego świata chcą by do nich właśnie przyjechał i otworzył swoją szkołę, albo pozwolił prowadzić filię jego klubu. Firmy, organizacje, milionerzy proponują mu za to samo gigantyczne pieniądze. Wszystkim odmawia. Mówi, że pieniędzy ma dość. Ma co jeść, a nawet za dużo, bo mu brzuch rośnie ? Pije kawę litrami, fajkę odpala od fajki, je słodycze, wafelki, jogurty owocowe, a kopie jak koń. Uwielbia orientalną kuchnię, zwłaszcza tajską i czyta w myślach. Sparowałem z nim i w jakiś 90% przypadków wiedział co zrobię zanim jeszcze to zrobiłem. W 15 minut tarczowania nauczył mnie o walce więcej, niż wszyscy ludzie z którymi do tamtej pory trenowałem, a dane mi było pracować z nim już kilka razy jeśli chodzi o zagadnienia techniczno – taktyczne do tej pory. Faktycznie jestem też pierwszym i jedynym, jak do tej pory, jego prywatnym uczniem z Polski. Może popsuje tu sobie trochę image jako wybrańca, jedynego itd, ale tak na prawdę nie jest trudne do niego się dostać. Wystarczy zapytać, czy można się zjawić u niego w klubie. Odpowiedź twierdząca przychodzi prawie ze automatycznie i można jechać, trenować w Kamakura Dojo i potrenować z Gerardem Gordeau. Dla tego dziwi mnie, że jestem jedyny, zwłaszcza, że to nie tajemnica. Może to kwestia ceny. Trzeba dojechać, ale to nieduży koszt. Pobyt jest za darmo. Śpisz w klubie na materacu, jedzenie dostajesz. Prawdziwa cena to jednak Twój wysiłek i zaangażowanie w trening. Doskonale opisuje to motto Gerarda „You have to die”. Tak więc umierałem tam wielokrotnie. Nie miałem taryfy ulgowej, pomimo, że pojechałem tam miesiąc po wylizaniu się z zapalenia płuc, a przed samym wyjazdem miałem nawrót choroby i znów plułem krwią. Umierałem wiele razy. Biegłem rzygając i rzygałem biegnąc. Co Ciekawe, ten wysiłek, w połączeniu z uwielbianym przez Gerarda tajskim, mega ostrym żarciem, wyleczyły mnie ? Tak na prawdę, to godzinami mógłbym opowiadać o nim i pobycie w Hadze, ale chyba już zakończę, bo się epos zrobi z wywiadu, a mi się już zaczyna tęsknić do rozmów przy szóstej kawie z Kancho Gordeau…

Współpracujesz również z inną legendą światka sportów walki – Cezarym Podrazą. Takie zacne osobistości w twoim sztabie trenerskim jak Gerard Gordeau czy Cezary Podraza zobowiązują do sukcesów, więc moje kolejne pytanie brzmi następująco: jakie masz sportowe cele do zdobycia?

Sztab trenerski to za dużo powiedziane. Trenuję sam, do tej pory pomagał mi brat, ale teraz pracuje więc ma dużo mniej czasu. Gerard Gordeau i Cezary Podraza, to świetni trenerzy, na moje szczęście zupełnie inni, a ich przekaz się świetnie uzupełnia, ale przez 99 % czasu trenuję sam. Ich rady oczywiście towarzyszą mi w treningu, ale ciężko jest samemu zebrać się na trening, zaplanować go pod kątem techniki, taktyki, uwzględnić fizjologię, biomechanikę, ocenić swoją dyspozycję aby dobrać rodzaj treningu, żywienia i suplementacji i ocenić jakość wykonywanej techniki. To wszystko muszę sam robić na bieżąco. Z trenerem pod ręką sprawa wygląda zupełnie inaczej. Łatwiej się pracuje, kiedy ktoś Ci mówi co masz zrobić. Znika bardzo dużo obciążenia psychicznego. Dla tego, kiedy miesiąc czasu trenowałem w w Kamakura Dojo Gerarda Gordeau, czułem się wyśmienicie.
Tym nie mniej masz rację. Czuję się zobowiązany do wyników. Dla tego bardzo boli mnie np. ostatnia porażka w walce o pas PFKB w K1. Niby wiem, że z powodu choroby przez trzy tygodnie przed walką zrobiłem 4 treningi na pół gwizdka, a dałem wyrównaną walkę, dodatkowo nie mając nikogo w narożniku, ale boli bardzo. Czuję, że zawodzę ich. Zwłaszcza trenera Podrazę, który wierzył, ze wygram pomimo wszystko. Kolejne cele są podyktowane życiem. Musze też zarobić na rodzinę i nie zawsze mogę walczyć kiedy jestem w dobrej dyspozycji. Tak samo nie zawsze jestem w dobrej dyspozycji, kiedy walczę. Ale jak Gerard wspominał, mam „Jaja” największe na świecie i wezmę każdą walkę jaką mi zaoferują, jeśli chociaż w minimalnym stopniu każda część mojego ciała jest zdolna do wytrzymania walki. Jednak upraszczając. Najbliższe cele – to test 40 walk i 2dan kyokushin pod okiem Gerarda Gordeau, jakiś pas ?

No właśnie wspomniałem o WLC – jak oceniasz tę federację, miałeś okazję dla niej zawalczyć.

Dla WLC walczyło mi się bardzo dobrze. Fajnie wszystko przygotowane, bez poślizgów, niezła oprawa. Walki na prawdę były emocjonujące. Zawodnicy walczący dla WLC się nie pieszczą, niezbyt kalkulują, tylko jadą z tematem na ostro. Na prawdę fajne widowisko. Dla tego też żałuję, że moja życiowa sytuacja zmusiła mnie do rezygnacji na WLC 2 i zanosi się, że na WLC 3 też mogę nie zawalczyć.

Spotkałem się z opinią, iż sporty walki w kimonach, przeżywają swój kryzys, podobnie cały aspekt psychoduchowy sportów walki. Zgodzisz się z tą opinią, jako doświadczony karateka z czarnym pasem?

Przeżywają i nie. W końcu BJJ jest w kimonach, a dziewczyny piszczą, jak za bitelsami ? Co do reszty zaś odrobina kryzysu była i jest. Spowodowane jest to oderwaniem od realiów walki i życia. Nie idą z duchem czasu. Mamy rok 2017 a oni tkwią w najlepszym wypadku w latach 80 ubiegłego wieku. Tutaj muszę z kronikarskiego obowiązku zaznaczyć, że wyjątkiem Jest International Budokai Organization Gerarda Gordeau. Organizują walki zawodowe Kyokushin. Te i Mistrzostwa Europy toczą się na ringu. Członkowie IBO trenują przekrojowo, we wszystkich płaszczyznach walki, więc widać, że mają aktualny kalendarz na biurku ?

Jak oceniasz rywalizację MMA i boksu na scenie sportów walki? Promotorzy MMA wyprzedzili promotorów bokserskich w rozmachu swych imprez?

Boks jeszcze długo będzie niedościgniony pod tym względem. Przez lata boks nazbierał znajomości zakulisowych i tym ludziom z tła zależy, żeby nie utracić zysków. Dla tego Conor mógł zgarnąć 100 milionów za walkę. W MMA jeszcze długo, o ile w ogóle, takie coś nie będzie możliwe.

Która organizacja na scenie MMA według Ciebie przysługuje miano numer w 1 Europie?

Cytując klasyka „I don`t know, I`m from Barcelona” Nie wiem, nie znam, nie interesuje mnie to. Przy pełnym szacunku dla roboty jaką dla promocji odwala KSW, prywatnie mnie to zbytnio nie interesuje. Wiem, że dzięki temu gdzieś tam na dole również ja mogę dostać więcej pieniędzy za walkę, ale show, to nie moja bajka. Mógłbym uczestniczyć, jeśli ktoś zorganizuje, ale wymyślanie show dla siebie to dla mnie strata czasu pod względem rozwoju.

Która walka w najbliższej przyszłości budzi twoje największe zainteresowanie?

Każda jaką obejrzę i czegoś się nauczę.

Czego chcesz abyśmy Ci życzyli.

Każdy życzy czego chce. Nie mam wpływu, a zatem nie jest w obszarze moich zainteresowań czego mi życzą ludzie. To jak z horoskopami. Wierzę w nie, pod warunkiem, że piszą o moich sukcesach. Jak wieszczą trudne dni i porażki, to jest to oczywiście stek bzdur i wroga propaganda. Zatem za dobre życzenia zawsze podziękuję i będę wdzięczny, a wszystkie inne mam w poważaniu i dalej robię swoje ?

Zatem, jako redakcja STsport życzymy Ci zdrowia, oraz sukcesów zawodowych jak i prywatnych. Dziękuje Ci za obszerny wywiad i przybijam serdeczną pionę. Jeśli chcesz kogoś pozdrowić, podziękować to proszę bardzo – twój czas.

Bardzo dziękuję całej swojej rodzinie za wsparcie. Ciotkom, wujkom, babciom, Rodzicom, Żonie, Bratu i Córkom.
Dziękuję Romanowi Sobótce i jego córce Oli za nieograniczoną możliwość trenowania na sali. Dziękuję też wielkim postaciom sportów walki, za cierpliwość do mojej osoby i chęć przekazywania wiedzy. Dziękuję ludziom nieznajomym, które wspierają moją działalność i nawet wysyłają życzenia urodzinowe. Ostatnie, ale nie najmniej ważne, podziękowania dla Ciebie, Grzegorzu i fanów STsport.
Rośnijcie w siłę i bawcie się dobrze! ?

Rozmawiał Grzegorz Prokop.

Podobał Ci się materiał? Zostań z nami na bieżąco i kliknij lubię to, działa dla nas jak motywacja! STsport.pl (y)

Portal STsport.pl zaprasza na strony poświęcone sportom walki Damiana Laszuka, oraz zachęca do zaglądania na jego kanał na YouTube.

https://patronite.pl/DamianLaszuk

https://www.facebook.com/DamianoPowerLife/

https://www.facebook.com/Szko%C5%82a-walki-792893697399650/?ref=br_rs

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.