STSport

1 grudnia w sobotę podczas gali KSW 46 Mamed Khalidov (34-6-2, 13 KO, 17 SUB) przegrał pojedynek z Tomaszem Narkunem (16-2, 3 KO, 12 SUB). Wychodząc z klatki, symbolicznie zostawił w niej swoje rękawice i obwieścił zakończenie kariery sportowej.

– Czasami przestaje pracować mi mózg. Mam problem z głową. Czasami nie wiem, gdzie jestem. Wchodzę do klatki i się zawieszam, blokuję, zero kombinacji. Nie mogę robić tego na siłę. Decyzja nie została podjęta pod wpłwem impulsu. Już na mnie czas. Muszę odpocząć – powiedział Khalidov w rozmowie z mma.pl.

Kilka dni po walce, w towarzystwie żony Ewy i syna, podtrzymuje swoje stanowisko i chyba powoli godzi się ze słusznością i skutkami podjętej decyzji. – Czuję się tak samo jak po walce. Nic się nie zmieniło, czas na mnie. Zakończyłem karierę – mówi w rozmowie z Polsatem Sport.

Naszym zdaniem jest to słuszna decyzja. Już walka z Azizem Karaoglu, która była przekrętem sędziowskim pokazała, że czas Mameda już minął. Khalidov tamtą walkę decyzją sędziów wygrał, jednakże publiczność wiedziała swoje i wygwizdała Khalidova i werdykt sędziowski. W internecie pojawiło się multum obraźliwych komentarzy pod adresem czeczeńskiego wojownika. Kolejne dwie walki z Tomaszem Narkunem pokazały, że Mamed na dobre stracił instynkt zwycięzcy. W sobotę przegrał swoją kolejną walkę, jednakże odszedł ze sceny MMA przy aplauzie i oklaskach kibiców. Takiego pożegnania życzyłby sobie każdy fighter kończący zawodniczą karierę.

Leave a Reply