STSport

Michał Piszczek

Wielkimi krokami zbliża się walka Andrzeja Radomskiego z Michaelem „Mikey Tigerem” Piszczkiem. Pojedynek ma odbyć się w najbliższą sobotę 16 maja w Koszalinie.  Piszczek ma 28 lat, a Andrzej Radomski 54 lata i jest emerytowanym zapaśnikiem.

Czy walka ta jednak naprawdę się odbędzie? Przypomnijmy, że Michael Piszczek 8 listopada 2014 na gali PLMMA 43 miał zmierzyć się Adamem Oknińskim. Do walki jednak nie doszło, gdyż Piszczek wystawił organizatorów do wiatru i do Polski nie przyleciał tłumacząc się wyimaginowanym zatrzymaniem przez policję. Przez jego zachowanie Adam Okniński w ogóle w tej imprezie nie walczył.
Wcześniej w podobny sposób zachował się wobec promotorów federacji FEN wykręcając się w ten sposób od walki z Dawidem Morą na gali FEN3. Po tym numerze Fight Exclusive Night zakończyła z nim jakąkolwiek współpracę.
Jak się dowiedzieliśmy Michael Piszczek ma rzekomo przylecieć do Polski w czwartek, jednakże nie ma żadnej pewności, że tak się w ogóle stanie. Organizatorzy gali w Koszalinie nie mają żadnego potwierdzenia, że Piszczek stawi się na galę. Co więcej z publikacji postu na jego oficjalnym koncie na Facebooku wynika, że przewrócił się na nartach, więc niewykluczone, że w 14 czerwca w czwartek ogłosi, że ma niespodziewaną kontuzję.

Bez tytułu

Walka stoi, więc jednak pod wielkim znakiem zapytania. Czy Andrzej Radomski ma jakieś zastępstwo w razie gdyby potwierdziły się nasze przypuszczenia o celowym sabotowaniu gali przez Piszczka? Przypuszczamy, że niestety nie, a więc wszelkie przygotowania 54- letniego zapaśnika do tej gali okazałyby się daremne.

Przed jakąkolwiek współpracą z Michaelem Piszczkiem przestrzegał publicznie w lipcu 2014 roku prezes organizacji FEN Paweł Jóźwiak:

 „Niestety kolejne informacje jakie docierały do nas przeczyły twierdzeniom Michała Piszczka, które były piramidalnymi bzdurami. W związku z tym postanowiliśmy w trybie natychmiastowym wstrzymać pomoc i zerwać jakikolwiek kontakt. Jednocześnie informujemy, iż nie zamierzamy kiedykolwiek zatrudniać go w jakiejkolwiek roli i formie, przestrzegając przed tym innych ludzi, organizatorów czy sponsorów. Nie możemy też pozwolić sobie na to aby ktokolwiek, bezpodstawnie nas szkalował i obrażał.”

Szerzej na temat Michaela Piszczka napisaliśmy w felietonie „Największy mitoman polskiego MMA”
http://stsport.pl/2013/12/14/michael-mikey-tiger-piszczek-najwiekszy-mitoman-w-historii-polskiego-mma/

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.