STSport

Borys Mańkowski w marcu wróci do klatki podczas gali KSW 47. „Diabeł Tasmański” wraca po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją.

Kontuzja wyeliminowała Borysa Mańkowskiego z karty walk gali KSW 46. Po dłuższej przerwie 29-letni zawodnik wraca do gry. W marcu pokaże się kibicom na gali KSW 47 w Łodzi.

– Borys w sobotę wyleciał do Tajlandii z rodziną. Przez dwa miesiące będzie trenował w Tiger Gymie. Niedługo może ruszyć z treningiem na pełnych obrotach – powiedział menadżer zawodnika Paweł Kowalik.– Mam nadzieję, że będzie zdrowy. Forma była przepracowana już na te odwołane walki. Strasznie tego szkoda. Myślę, że na marzec będzie kumulacja super formy. W Borysie gotuje się chęć do walki. On chciałby wejść do klatki i pokazać się publiczności – dodał.

W kuluarach coraz głośniej mówi się, że rywalem Mańkowskiego będzie były mistrz KSW Dricus Du Plessis.

– To nazwisko przewijało się już wcześniej i nigdy nie było problemu żeby zaakceptować pojedynek z Du Plessisem. Jeśli tylko druga strona się przyklepie to my jesteśmy chętni, ale zostawiamy to włodarzom – skomentował te doniesienia Kowalik.

Dricus Du Plessis w ostatniej walce stracił pas mistrza KSW w wadze półśredniej na rzecz Roberto Soldica, który z kolei odebrał trofeum właśnie Mańkowskiemu.

– Obaj są po porażkach z Roberto Soldicem, więc ma to sens, żeby zestawić ich ze sobą i wyłonić tego, który będzie chciał odzyskać pas. Walka z Roberto Soldicem to wypadek przy pracy. Wiem, ile rzeczy nie grało po drodze do tej walki. Obraz tego pojedynku zakłamuje realne różnice między tymi zawodnikami. Walka z Du Plessisem pokazała, że Soldić to nie jest żaden nadczłowiek, którego nikt w KSW nie jest w stanie naruszyć. Na pewno nie jest wygodny, bo to mańkut. Kiedy bije, to wkłada w ciosy całą energię. Ciężko się ustawia walkę z takim zawodnikiem, ale Borys jest bardzo inteligentnym zawodnikiem. Wydaje mi się, że w rewanżu, do którego mam nadzieję dojdzie, pas wróci tam, gdzie powinien – zakończył menadżer zawodnika Paweł Kowalik.

Leave a Reply